Sektorowy indeks europejskich ubezpieczycieli - Bloomberg Insurance 500 - wzrósł w środę o blisko 2 proc. Od tegorocznego szczytu z 15 kwietnia wskaźnik spadł o 10 proc. DJ Stoxx 50, indeks europejskich blue chipów, w tym samym czasie stracił 17 proc. To, że akcje ubezpieczycieli uchroniły się przed aż tak głęboką przeceną, było zasługą m.in. lepszych od oczekiwań wyników dużej grupy spółek z branży. Vienna Insurance Group, austriacki ubezpieczyciel, który z racji profilu działalności, rozmiarów i bliskości geograficznej jest najczęściej porównywany z PZU, w I kwartale zarobił na czysto 101,2 mln EUR (404 mln zł). To o 7 proc. więcej, niż rok wcześniej i o 3 proc. więcej, niż spodziewali się analitycy. Podkreślali oni, że VIG urósł m.in. dzięki efektom synergii, powstałym po przejęciu w ubiegłym roku Erste Versicherung, a także dzięki nawiązaniu bliskiej współpracy z Erste Bankiem, który sprzedaje ubezpieczenia VIG.
Oczekiwania analityków wyraźnie — bo aż o 30 proc. — pobił niemiecki Allianz, który po fatalnym ubiegłym roku odbudowuje zyski. Wyniki o 5 proc. lepsze od oczekiwań (a przy okazji o 76 proc. wyższe od tych z początku 2009 r.) pokazała też szwajcarska firma Zurich Financial Services. Brytyjska Aviva o 8 proc. przekroczyła prognozy sprzedaży. Zyski Euler-Hermes i Generali potroiły się do — odpowiednio — 47,6 i 89 mln EUR (190 i 356 mln zł). Nieco gorzej od oczekiwań wypadła tylko Axa.
Przedstawiciele sektora zgodnie chwalili się dobrymi wynikami sprzedaży ubezpieczeń życiowych. To typowe w późniejszej fazie spowolnienia gospodarczego: ludzie stają się bardziej przezorni i zaczynają myśleć o przyszłości i oszczędnościach. Gorzej było z ubezpieczeniami majątkowymi, gdzie na dodatek wiele firm zmuszone było wypłacać wysokie odszkodowania po m.in. wichurze, która w lutym przetoczył się przez kilka państw europejskich i po trzęsieniu ziemi w Chile. Ubezpieczyciele narzekali też na wojnę cenową, tocząca się zwłaszcza w Wielkiej Brytanii, Włoszech i Niemczech.
Na tym tle PZU wypadło dość przeciętnie, a wyniki I kwartału (opublikowane już po debiucie) przeszły niemal bez echa, bo zysk netto w wysokości 807 mln zł ani nie był rewelacyjny i nie zaskoczył inwestorów i analityków. PZU dopiero po restrukturyzacji ma znów zarabiać krocie.
W porównaniu z sytuacją sprzed debiutu PZU przeciętne wskaźniki cena do zysku dla porównywalnych europejskich ubezpieczycieli spadły z 12,2 do 9,3 (dla prognoz zysku na 2010 r.) i z 8,3 do 6,6 (dla prognoz na 2011 r.). Wskaźniki dla PZU to odpowiednio 10,6 i 9,6, co oznacza premię 15 i 47 proc. Przy okazji IPO PZU (po cenie emisyjnej 312,50 zł) wyceniane było z 22 proc. dyskontem dla prognoz na 2010 r. i 3-procentową premią dla prognoz na 2011 r.