Bicie tzw. benchmarku jest dla krajowych zarządzających nie lada wyzwaniem, szczególnie gdy tym statutowym wzorcem jest wymagający indeks WIG. Według wyliczeń Analiz Online, w ciągu ostatnich dziesięciu lat fundusze akcji polskich uniwersalnych wypracowały średnią stopę zwrotu wyższą od indeksu szerokiego rynku zaledwie cztery razy: w latach 2006- -08 i w 2010 r. Przez ostatnie 5 lat pokonać WIG udawało się co rok tylko dwóm zarządzającym: Sebastianowi Buczkowi z Quercusa i Andrzejowi Lisowi z Noble Funds TFI.

— Wszystko sprowadza się do ponadprzeciętnej selekcji spółek. Ci zarządzający nie tylko potrafią wyszukiwać perełek warszawskiego rynku, ale nie wahają się uczynić z nich istotnej pozycji w portfelu. Taka mieszanka, w teorii prosta, a w praktyce bardzo rzadka, pozwala powtarzać dobre wyniki — ocenia Marcin Różowski, analityk Analiz Online.
Cel: pobić i zarobić
Informacja o tym, że fundusz osiąga stabilne stopy zwrotu i regularnie pokonuje benchmark, jest dla klientów ważnym kryterium przy wyborze produktu. Dla zarządzających natomiast to podwójnie istotne, bo ich premie zależą właśnie od tego, czy biją benchmark, a także od tego, czy przy okazji pokonują konkurencję.
Wyniki funduszy akcyjnych porównywane są zwykle do któregoś z indeksów giełdowych, w zależności od tego, na jakim rynku działają. Dla produktów akcji polskich uniwersalnych takim wzorcem jest najczęściej WIG. I choć funduszom zdarzają się dobre, a nawet czasami rewelacyjne lata, to jednak produktów, które co roku wykazują wyższe zyski od benchmarku, jest jak na lekarstwo. W długim terminie zarządzającym funduszami akcyjnymi bardzo ciężko pokonać indeks, a im większe aktywa w portfelu, tym trudniej.
Trudne, ale możliwe
Mimo że dla klasycznego funduszu akcji pobicie benchmarku jest wyzwaniem, to jednak przy dobrej selekcji i alokacji zarządzający ma szansę na sukces. Przez ostatnie 5 lat Quercus Agresywny nie tylko regularnie wypracowywał wyższą stopę zwrotu od indeksu WIG, ale też dystansował konkurencję, trzykrotnie plasując się w pierwszej piątce funduszy z najwyższą roczną stopą zwrotu.
W trudnym 2011 r. był lepszy od benchmarku o 0,2 pkt proc. i poradził sobie ze znacznymi odpływami, które pojawiły się zaraz po krachu w sierpniu i we wrześniu. W latach 2009 i 2010 fundusz zarobił więcej od WIG o odpowiednio 12 i 10 pkt proc. Rezultaty funduszu są w dużej mierze uzależnione od koniunktury w segmencie średnich i małych spółek.
Wynika to z przyjętego przez Sebastiana Buczka założenia, że to właśnie spółki z indeksu mWIG40 i sWIG80 mają największy potencjał wzrostu w dłuższym terminie. Regularnie lepszy od benchmarku jest również Noble Fund Akcji. Jedynie w 2011 r. jego stopa zwrotu była nieco niższa od WIG (o 0,2 pkt proc.). Najlepszy wynik wypracował w 2007 r., kiedy szeroki rynek zyskał 10,4 proc., a Noble Fund Akcji aż 33,1 proc. W 2008 r. fundusz pokonał benchmark o 2 pkt proc., w 2009 r. o 1 pkt proc., a w 2010 r. o 3 pkt proc. Jednak chęć pobicia indeksu WIG nie jest równoznaczna z maksymalizacją zysków. Noble Fund Akcji w ciągu ostatnich pięciu lat ani razu nie znalazł się w pierwszej piątce funduszy z najwyższą stopą zwrotu.
SKOK skacze
Wśród funduszy akcji polskich łatwo znaleźć takie, które w jednym roku potrafiły zmiażdżyć WIG po to, by w kolejnym spaść na dno tabeli. Jednym z takich produktów jest SKOK Akcji, który w 2008 r. wypracował najwyższą stopę zwrotu w całej grupie i pobił benchmark o 12 pkt proc., ale już w 2009 r. spadł na dwunaste miejsce w tabeli i był gorszy od indeksu WIG o 4 pkt proc. W 2010 r. znów pokonał benchmark o 4 pkt proc., ale już w 2011 r. zajął piętnaste miejsce i był gorszy od WIG o 0,2 pkt proc. W ubiegłym roku zyskał 15,8 proc., podczas gdy indeks szerokiego rynku zwyżkował o ponad 26 proc. Podobne „skoki” wykonuje też fundusz Aviva Nowych Spółek, który w 2009 r. zarobił aż 79 proc. (niemal 30 pkt proc. więcej niż WIG), w 2010 r. ponad 38 proc. (20 pkt proc. więcej niż WIG), ale już w latach 2011-12 był gorszy od benchmarku o odpowiednio 6 i 16 pkt proc.
Sebastian Buczek, zarządzający Quercus Agresywny
Moja strategia inwestycyjna koncentruje się na doborze spółek, natomiast w ograniczonym zakresie staram się wykorzystywać drugie narzędzie — zmieniać udział akcji. W przypadku doboru spółek koncentruję się głównie na spółkach średnich i mniejszych, ponieważ w dłuższym okresie oferują one większy potencjał od blue chipów. Chciałbym utrzymać dobrą passę i pierwszy kwartał tego roku jest pod tym względem obiecujący. Uważam, że w tym roku lepiej od rynku dadzą zarobić z dużych spółek: wybrane banki i PZU, natomiast z segmentu średnich i mniejszych najlepiej zachowuje się np. Amica.
Andrzej Lis, zarządzający Noble Fund Akcji
Najważniejszym składnikiem sukcesu jest właściwa selekcja spółek bazująca na analizie fundamentalnej. Często ważniejsze dla wyniku jest również to, że się pewnych spółek w portfelu nie ma. Dobierając spółki, zwracam uwagę na ich pozycję rynkową, przewagi konkurencyjne oraz zdolność do generowania gotówki. Bardzo ważny, a często pomijany przez rynek, aspekt oceny jakości spółki to kadra zarządzająca. Nie lubię dużych zakładów. Wolę mieć pięć spółek po 2 proc. portfela niż jedną aktywną pozycję stanowiącą 10 proc. aktywów. Moje typy na 2013 r. to wybrane spółki z sektora finansowego, deweloperki komercyjnej oraz te wrażliwe na wzrost inwestycji.