Qumak szuka nowej drogi

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2016-09-28 22:00

Warszawska firma ma dość rynku publicznego. Dlatego skupi się na takich niszach jak symulatory czy smart city.

Qumak to kolejna po Sygnity duża informatyczna spółka, która mierzy się z kryzysem. Ostatnie miesiące były dla niej fatalne. Po pierwszej połowie roku ma 6 mln zł straty netto, a jej przychody skurczyły się aż o połowę (do 176 mln zł). To efekt zapaści na rynku publicznym, od którego spółka jest w dużej mierze uzależniona.

Tomasz Laudy, który od czerwca stoi na czele warszawskiej firmy, zamierza to zmienić. Nowy prezes zapowiada, że Qumak pracuje nad strategią do 2020 r., która ma zmienić sposób prowadzenia biznesu przez firmę. Ma być gotowa do końca roku i zakładać skupienie się na kilku wybranych liniach produktowych.

— Zakładamy znaczne zmniejszenie ekspozycji na rynek publiczny i utrzymanie mocnego udziału rynkowego w obszarach, gdzie mamy unikatowe kompetencje — mówi Tomasz Laudy. Qumak zamierza skoncentrować się na własnych produktach, w których będzie mógł wykazać się innowacyjnością. Chodzi o takie obszary, jak cyberbezpieczeństwo, smart city czy inteligentna infrastruktura obiektowa. Spółka zamierza także rozwijać się w obszarze symulatorów.

— Mamy za sobą stworzenie symulatora kolejowego. Na tej bazie chcemy przygotować podobne rozwiązania nie tylko dla branży transportowej, ale także dla sektorów wymagających szkoleń czy zarządzenia sytuacjami kryzysowymi — zapowiada prezes.

Według niego, takie rozwiązania może być z powodzeniem sprzedawane także poza granicami Polski. Dlatego też Qumak myśli o ekspansji. Miałaby się ona odbywać we współpracy z silnym partnerem międzynarodowym. Ubiegły rok spółka zamknęła najwyższymi w historii przychodami, które przekroczyły 700 mln zł. Był to efekt zamykania się inwestycji realizowanych z funduszy unijnych na lata 2007-13. Mimo to Qumak miał 9 mln zł straty netto.