Qute idzie w sukurs niezdecydowanym

20-09-2017, 22:00

Pomysł na biznes: Klienci, którzy nie umieją samodzielnie dokonać wyboru, mogą skorzystać z serwisu podpowiadającego, co kupić i w co się ubrać

Wielu konsumentów codziennie mierzy się z podjęciem decyzji, co wybrać — białą czy czarną kurtkę, wyjazd w góry czy nad morze, seans w kinie czy przedstawienie w teatrze. Czasami pomagają im w tym znajomi, polecając konkretny film czy cel podróży bądź doradzając przy wyborze kreacji na imprezę. Jednak nie zawsze są oni w stanie udzielić porad. W takiej sytuacji pomocną dłoń wyciąga aplikacja Qute, której celem jest potwierdzenie słuszności decyzji zakupowych klientów.

INNI POMOGĄ:
Zobacz więcej

INNI POMOGĄ:

Qute pomaga w dokonywaniu wyborów dzięki głosom aktywnej społeczności. Michał Gąsior, twórca aplikacji, podkreśla, że podstawą jest prostota mechanizmu działania serwisu, która — szczególnie dla młodych — jest wręcz naturalna. TOMASZ WAŁKÓW

— Qute daje użytkownikom natychmiastowa informację zwrotną na pytania, w co się ubrać, co kupić czy co jest ładniejsze. To wszystko dzięki głosom aktywnej społeczności. Początkowo naszym założeniem był serwis wyłącznie modowy. Podążając za potrzebami konsumentów, zdecydowaliśmy się na stworzenie zakładki „other” (ang. inne), gdzie użytkownicy porównują też rzeczy z modą niezwiązane, takie jak cele wakacyjnych podróży, samochody czy filmy, na które warto wybrać się do kina — opowiada Michał Gąsior, twórca aplikacji Qute. Podkreśla, że za najlepszymi pomysłami zawsze stoi życie. Tak też było w przypadku Qute.

— Była narzeczona pytała mnie niemal codziennie, w co powinna się ubrać — albo w czym jej do twarzy. Mężczyźni wiedzą, że na takie zapytania nie ma dobrej odpowiedzi, ponieważ „kochanie, tobie we wszystkim ładnie” nie niesie z sobą żadnej informacji zwrotnej, natomiast stwierdzenie „w tej czerwonej wyglądasz szczuplej” to najkrótsza droga do awantury. Nie mogąc jej pomóc, przeżywałem traumę — po części dlatego, że nie znałem się na modzie, a z drugiej strony czułem się bezradny. Pomyślałem wtedy, że przydałoby się takie rozwiązanie, które nie tyle wyręczy mężczyzn z tej odpowiedzialności, co rozwiąże modowe rozterki kobiet. Z czasem idea ta ewoluowała w produkt — opowiada Michał Gąsior.

Błędy przekute w sukces

Aplikacja po raz pierwszy pojawiła się na rynku w 2014 r. Ale rok później twórca Qute postanowił zawiesić działalność — mimo dużej wiary w swój pomysł.

— Pracowałem wówczas na Bliskim Wschodzie. Zdalnie ciężko mi było zarządzać pracami deweloperskimi. Aplikacja była tworzonaw bólach i w rezultacie nie wyglądała tak, jak chcieliśmy. Co więcej, finansowaliśmy wszystko z własnej kieszeni, a pieniądze szybko się skończyły. Popełniliśmy wiele błędów. To dobrze, ponieważ lekcja, którą dostaliśmy, przekłada się bezpośrednio na dzisiejszy sukces aplikacji. Praca nad takim start-upem jak Qute leczy z ego. Byłem przekonany, że użytkownicy będą z niej korzystać w konkretny sposób i w określonym celu. Nic bardziej mylnego. Każdego dnia społeczność serwisu udowadnia mi, że nie mam pojęcia o kreatywności, choć otrzymałem właśnie za nią niejedną nagrodę. Na początku mnie to drażniło, nie umiałem poradzić sobie z tym, że ktoś używa mojej aplikacji inaczej, niż ja bym tego chciał. Później zrozumiałem, że to nie jest moja aplikacja — ale społeczności, która jej używa.

Dziś uśmiecham się za każdym razem, kiedy widzę, jak sprytnie użytkownicy obchodzą pewne funkcjonalne ograniczenia aplikacji do swoich porównań, a nawet sprzedaży produktów. Dziś Qute to po prostu żywy organizm — opowiada Michał Gąsior. Po powrocie do kraju w 2016 r. twórca Qute pozyskał inwestora i z jego pomocą przeprojektował aplikację. Wzbogacił ją o wiele funkcjonalności, które wynikały z potrzeb użytkowników.

— Mieliśmy szczęście trafić na fundusz Aligo Capital, który zaufał naszej idei. Nie mieliśmy wtedy nawet gotowego produktu, tylko wrak po nieudanej wersji, którą wstyd było pokazać. Spotkanie z inwestorem było zaplanowane w godzinach porannych, w dodatku na drugim końcu Polski. Wyjeżdżaliśmy w środku nocy.

Ubierałem się półprzytomny i — jak się później okazało — założyłem buty nie do pary. Podczas spotkania powiedziałem więc, że przed wyjściem z domu zapytałem użytkowników Qute, które buty wybrać, a że wynik przedstawiał 50 proc. wskazań na jeden komplet, a 50 proc. na drugi, postanowiłem założyć po jednym. Jednak myślę, że finalnie inwestora przekonaliśmy czymś innym — rozbrajającą szczerością i przekonaniem, że Qute może stać się naprawdę wartościowym produktem — mówi Michał Gąsior.

Rosną w Polsce

Jak podkreśla założyciel star tupu, w drugiej odsłonie aplikacji zmieniło się przede wszystkim podejście biznesowe jego twórców. — Nauczyliśmy się słuchać rynku i konsumentów. Nie zmieniła się natomiast idea i sposób działania aplikacji — to one są największymi atutami Qute. Serwis ma pomagać w dokonywaniu wyborów, które mają być poparte tzw. social proof, czyli społecznym dowodem słuszności naszych gustów i decyzji. Nadal trzymamy się prostoty mechanizmu działania, która — szczególnie dla młodych — jest wręcz naturalna — zauważa Michał Gąsior.

Z czasem znacznie zmieniła się struktura użytkowników. W styczniu, gdy Qute zostało wskrzeszone po falstarcie, twórcy obrali strategię maksymalnej aktywizacji społeczności. Wybrali kilka zagranicznych rynków, na których koszt pozyskania użytkownika jest relatywnie niski. Mowa tu o Turcji, Wietnamie, Kolumbii, Wenezueli oraz Indonezji.

— Na kilku z tych rynków udało nam się osiągnąć bardzo wysokie pozycje, jeśli chodzi o wyszukiwanie, ale jakość pozyskiwanych w ten sposób konsumentów była bardzo niska. Ponadto zauważyliśmy znikomą aktywność w aplikacji, zerową jakość tworzonej treści oraz brak zrozumienia co do zasady działania Qute — pomimo instrukcji obsługi.

Szybko wyciągnęliśmy wnioski i skupiliśmy swoją uwagę na kraju, który znamy najlepiej — czyli na Polsce. Dopiero wtedy Qute zaczął rosnąć, a po kilku miesiącach kampanii demografia aplikacji wywróciła się do góry nogami. Dziś przeszło 95 proc. wszystkich osób, które korzystają z serwisu, to Polacy. Głównie kobiety, raczej młodsze, tzw. early adopters [wcześni naśladowcy — red.] — komentuje Michał Gąsior.

Czas na kolejne kroki

Twórcy w pół roku pozyskali niemal 100 tys. użytkowników — i wciąż chcą skupiać uwagę na polskich odbiorcach. Jednak zapowiadają też testowanie zachodnich i azjatyckich rynków.

— Chcemy nadal budować i powiększać społeczność aplikacji. Po cichu liczymy, że do końca roku uda nam się przekroczyć barierę 25 mln użytkowników. Równocześnie chcemy zacząć monetyzować Qute. Jest na to wiele pomysłów — od afiliacji z innymi sklepami czy markami odzieżowymi po utworzenie platformy handlowej wewnątrz aplikacji. Zamierzamy stale obserwować reakcje użytkowników — może się okazać, że kategoria „other” nakryje czapką polską modę. Może również okazać się tak, że większość porównań będzie związanych z ubraniami. Na każdą ewentualność jesteśmy gotowi — zapowiada Michał Gąsior. A jak działalność firmy odbiera fundusz Aligo Capital, który zaufał pomysłowi Michała Gąsiora?

— Plan minimum został osiągnięty. Zbudowaliśmy bardzo aktywną społeczność, która, naszym zdaniem, jest gotowa do monetyzacji. Kolejnym krokiem jest więc zbudowanie platformy reklamowej, choć nie uda się to pewnie bez kolejnej rundy finansowania — mówi Tomasz Chwiałkowski, dyrektor zarządzający funduszu inwestycyjnego Aligo Capital.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paulina Kostro

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Qute idzie w sukurs niezdecydowanym