Rada nie boi się budżetu. Na razie

Lesław Kretowicz
opublikowano: 2002-09-26 00:00

RPP czeka na ostateczną wersję budżetu. Dlatego wczoraj obcięła stopy, kierując się sytuacją gospodarczą oraz niskim poziomem inflacji — mówi Mirosław Gronicki, główny ekonomista BIG BG.

„Puls Biznesu”: Czy decyzja RPP jest słuszna, biorąc pod uwagę fakt, że w opinii członków rady nie znamy jeszcze skutków poprzednich obniżek?

Mirosław Gronicki: Skutki poprzednich obniżek nie będą znane, dopóki realne stopy procentowe nie spadną znacząco. Tymczasem przy spadającej inflacji są one na prawie nie zmienionym poziomie od początku bieżącego roku. Mimo że RPP regularnie redukuje oprocentowanie.

Dlaczego — jak się obawiano — projekt budżetu na 2003 r. nie spowodował powstrzymania się rady z cięciem?

— W tym miesiącu przeważyły argumenty makroekonomiczne. Mamy niewielki wzrost gospodarczy oraz niską inflację. To musiało wpłynąć na decyzję rady o dostosowaniu polityki monetarnej. Nie widać również impulsów, które mogłyby pobudzić gospodarkę. Tymczasem budżet jest jeszcze w fazie projektowania i może ulec zmianie. Na razie RPP powinna być zadowolona z poziomu deficytu budżetowego, jednak dla niej równie ważny jest deficyt ekonomiczny. Na pewno członkowie rady z uwagą będą czekać na ostateczne ustalenie wielkości tego wskaźnika.

Czy jest jakiekolwiek zagrożenie dla poziomu inflacji w Polsce?

— Mimo wczorajszej obniżki stopy procentowe nadal są wysokie. To jest najważniejszy czynnik hamujący wzrost inflacji. Nie widzę także innych czynników mogących spowodować silny wzrost cen. Przy niskim tempie wzrostu gospodarczego oraz słabym popycie krajowym trudno oczekiwać nagłego odbicia tego wskaźnika.

Kiedy w związku z tym należy spodziewać się kolejnego cięcia stóp?

— W tym roku oczekuję jeszcze jednej redukcji stóp. W październiku inflacja spadnie poniżej 1 proc. i wówczas będzie dobry moment na kolejne dostosowanie polityki pieniężnej.