Rada Reklamy przegrywa z sądem
Firmy nie wierzą w polubowne rozstrzygnięcie sporu
Firma, która czuje się pokrzywdzona przez reklamę, może dochodzić swoich roszczeń przed sądem albo złożyć skargę do Rady Reklamy. Zdecydowanie popularniejsza jest ta pierwsza droga.
Podobnie jak w innych sprawach, dochodzenie roszczeń w przypadku naruszenia interesów przez reklamę nie jest łatwe. Oczywiście głównym problemem jest czas trwania procesu.
Dwa lata dla Kubusia
Firma Maspex, która produkuje sok Kubuś, już dwa lata procesuje się w sądzie z Alimą Gerber. Powodem był spot reklamowy, w którym chłopiec imieniem Kubuś nie chciał pić soku. Maspex walczy o zakaz opracowywania i rozpowszechniania reklamy oraz odszkodowanie, które ma zostać przekazane na Szpital — Pomnik Centrum Zdrowia Dziecka. Sprawa trafiła do sądu.
Problem miał producent płynu Ludwik, gdy w jednej z reklam Sunlichta gospodyni domowa sugerowała, że porzuciła przyjaciela o takim właśnie imieniu.
— Po emisji reklamy płynu do naczyń Sunlicht firmy Lever, która uderzała w nasz produkt, sprawę oddaliśmy pod rozstrzygnięcie sądu państwowego. Wtedy Rada Reklamy jeszcze nie istniała — wyjaśnia Irena Wojtulewicz z firmy Inco Veritas.
Ostatecznie sprawa zakończyła się ugodą, sporna reklama została wycofana z emisji.
Wystarczy komentarz
Rada Reklamy, do której można wnosić skargi w przypadku sporu, istnieje od trzech lat. Jej orzeczenia, choć nie mają mocy prawnej, są skuteczne. Do Rady Reklamy należą większe firmy i agencje reklamowe działające na polskim rynku. O skuteczności postanowień rady zaświadcza konflikt Polkomtela, operatora sieci Plus GSM i Polskiej Telefonii Cyfrowej, zarządzającej siecią Era GSM. Ta ostatnia firma, czując się pokrzywdzona przez jeden ze spotów, postanowiła nie kierować sprawy na drogę sądową, pozostawiając komentarz w tej sprawie środowisku reklamy. Polkomtel sam zrezygnował z emitowania spotu.
— Firma, której dotyczy werdykt, sama wycofuje się ze swojego stanowiska, w przeciwnym razie może narazić się środowisku reklamy. Jest to kara o wiele bardziej dotkliwa od stosowanej przez ustawodawcę — zaznacza Leszek Stafiej, wiceprezes Międzynarodowego Stowarzyszenia Reklamy w Polsce, które inspirowało powstanie Rady Reklamy i jej patronuje.
Dodaje on, że instytucja ta rozpatruje jednak niewiele spraw. W dalszym ciągu wyrok sądu państwowego jest postrzegany jako bardziej wiarygodny niż opinia tego organu.
— Jest to błędne rozumowanie i mam nadzieję, że wkrótce się zmieni. Przecież w interesie środowiska reklamy leży samodzielne rozwiązywanie problemów. Dzięki temu ustawodawca będzie miał świadomość, że ma w tym organie godnego partnera — twierdzi Leszek Stafiej.
Niepełny arbitraż
Rada Reklamy działa na zasadzie arbitrażu, z tym że nie toczy się przed nią spór między stronami. Określa ona jedynie zgodność reklamy z etyką oraz sprawdza, czy nie uderza ona w prawa konkurencji. Opinię wydaje piątka nie zaangażowanych w sprawę, bezstronnych osób. Paweł Janicki, prezes zarządu Rady Reklamy, uważa, że strony decydują się na oddanie sprawy pod jej osąd ze względów praktycznych. Takie działanie pozwala im szybko i skutecznie rozwiązać konflikt.
— Staramy się namawiać strony, by poddawały się arbitrażowi, który jest bezpłatny — opowiada Leszek Stafiej.
Całe postępowanie przed radą trwa około dwóch tygodni. W przypadku niezadowolenia z jej postanowień, sprawę można skierować do sądu. Choć Rada Reklamy działa na zasadach arbitrażu, nie jest jednak sądem polubownym w ścisłym tego słowa znaczeniu. Teoretycznie mogłaby funkcjonować w ten sposób — wystarczyłoby zgodne oświadczenie stron sporu, że przyjmują Radę Reklamy, wraz z jej regulaminem, jako sąd polubowny powołany ad hoc. W takim przypadku jej orzeczenie po nadaniu klauzuli wykonalności przez sąd powszechny (co jest raczej formalnością) zyskiwałoby moc prawną.
Aby zwiększyć skuteczność swoich działań, trzy miesiące temu Rada Reklamy zawarła porozumienie z mediami, w którym zobowiązały się one do stosowania jej zaleceń. Zgodnie z zawartą umową, jeżeli zostanie podjęta przez radę decyzja o wycofaniu lub zmianie spotu reklamowego, media powinny się do niej zastosować.
— Gdy środowisko reklamowe zacznie szanować swoich przedstawicieli, wtedy i ustawodawca, nastawiony z rezerwą, potraktuje je poważnie — ma nadzieję Leszek Stafiej.
ZAMKNIĘTA DROGA: Rada Reklamy odmawia wydania opinii, jeżeli firma wkroczyła na drogę sądową. I tak stało się w naszym przypadku. Teraz czekamy na termin kolejnej rozprawy — opowiada Paweł Karkoszka z firmy Maspex w Wadowicach, producenta soku Kubuś, która wytoczyła proces Aimie Gerber. Powodem był wystepujący w reklamie chłopiec o imieniu Kubuś, który nie chciał pić soku. fot. GK
ZAGRANICZNY WYNALAZEK: Marek Janicki, prezes zarządu Rady Reklamy, zaznacza, że nie jest to polski wynalazek, ale jedna z instytucji samoregulacji, która występuje w krajach zachodnich. fot. BS