Radioterapię toczy inwestycyjny rak

  • Alina Treptow
opublikowano: 17-05-2016, 22:00

Wielomilionowe inwestycje w radioterapii zostaną tylko na papierze. Zdaniem ekspertów, brak finansowania i obniżka wycen mogą być gwoździem do trumny biznesu

Gdy w 2012 r. spółka Radiology Therapeutic Center Poland (RTCP), z rumuńskiej grupy Amethyst (jej właścicielami są prywatni inwestorzy z Francji i Izraela), wchodziła do Polski, zapowiadała wielomilionowe inwestycje. Na 4-5 ośrodków radioterapii zamierzała wydać blisko 0,5 mld zł. Mimo że po drodze były podpisywane umowy partnerskie ze szpitalami publicznymi, zamiast kilku ośrodków działa dzisiaj jeden — w Krakowie.

Affidea kilka lat temu potknęła się na radioterapii. Jej placówka w Otwocku do tej pory nie może leczyć pacjentów w ramach publicznego ubezpieczenia. W obawie przed powtórzeniem tej historii spółka RTCP, której szefową jest Barbara Werchowiecka-Rusinek, zawiesiła trzy inwestycje — w Płocku, Przemyślu i Zgorzelcu.
Zobacz więcej

PRZED SZKODĄ I PO NIEJ:

Affidea kilka lat temu potknęła się na radioterapii. Jej placówka w Otwocku do tej pory nie może leczyć pacjentów w ramach publicznego ubezpieczenia. W obawie przed powtórzeniem tej historii spółka RTCP, której szefową jest Barbara Werchowiecka-Rusinek, zawiesiła trzy inwestycje — w Płocku, Przemyślu i Zgorzelcu. iStock

— Nie zrealizowaliśmy zaplanowanych inwestycji ze względu na niepewne publiczne finansowanie świadczeń. Trudno inwestować setki milionów złotych, nie mając pewności, że ośrodek otrzyma kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia (NFZ). Co do inwestycji w przyszłości, stoją one pod znakiem zapytania. Biorąc pod uwagę zapowiedzi zmniejszenia finansowania w radioterapii, ryzyko inwestycyjne w Polsce wzrosło — uważa Barbara Werchowiecka-Rusinek, prezes RTCP. Jej zdaniem, obniżka wycen nie jest dobrym kierunkiem, szczególnie że ceny niektórych świadczeń już obecnie są nawet trzykrotnie niższe niż np. we Francji, gdzie Amethyst także prowadzi działalność.

Ostatnia nadzieja

Na inwestycyjnym hamulcu stanęła również grupa diagnostyczna Affidea. Sparzyła się najbardziej ze wszystkich konkurentów. Kilka lat temu zakończyła wartą kilkadziesiąt milionów złotych inwestycję w ośrodek radioterapii w Otwocku. Do dziś nie doczekał się publicznego finansowania. Spółka wstrzymała inwestycję, choć z inwestycyjnej mapy Europy Polski jeszcze nie skreśliła.

— Czekamy na decyzję regulatora w sprawie wyceny świadczeń oraz obecności prywatnych inwestorów na rynku medycznym. Nie ukrywamy, że chcemy nadal działać w onkologii i inwestować, szczególnie że jeśli chodzi o wczesne wykrywanie nowotworów, Polskę ciągle dzieli kilka długości od krajów rozwiniętych. Aby móc wspólnie poprawiać pacjentom dostęp do leczenia, musimy być traktowani przez publicznego płatnika po partnersku — jako uzupełnienie dla publicznych podmiotów, a nie zagrożenie — uważa Agnieszka Szpara, prezes Affidei.

Na radioterapii sparzył się nawet taki inwestor jak Marek Jutkiewicz, założyciel napojowego Hoopa. Chciał postawić ośrodek radioterapii w stołecznym szpitalu bródnowskim. Wygrał przetarg, ale z projektu nic nie wyszło z powodu niepewnej przyszłości, związanej również z finansowaniem świadczeń. Nie poddał się i dziś jest właścicielem budowanego szpitala onkologicznego w Radomiu.

Najlepiej ze wszystkich rywali w inwestycyjnym wyścigu poradził sobie Nu-Med (jego akcjonariuszem jest fundusz Enterprise Investors). W ciągu ostatnich kilku lat medyczna grupa zainwestowała w cztery ośrodki radioterapii. W beczce miodu znalazła się jednak łyżka dziegciu — bez kontraktu ciągle pozostaje ośrodek w Katowicach.

Czarny scenariusz

Zdaniem Wojciecha Mizerki, dyrektora Medi-Systemu, jest ryzyko, że sytuacja inwestorów się jeszcze pogorszy, a rynek radioterapii zamknie dla nich drzwi.

— Jeśli spadnie wycena świadczeń medycznych w radioterapii, prywatni inwestorzy mogą nie być w stanie spiąć finansowo swoich biznesów, szczególnie że pojawia się konkurencja w postaci publicznych szpitali — uważa Wojciech Mizerka. Tylko w Warszawie pojawią się dwa kolejne ośrodki radioterapii należące do publicznych podmiotów. Wojciech Mizerka zwraca uwagę, że w odróżnieniu od prywatnych inwestorów one nie muszą martwić się zwrotem inwestycji. Finansują je bezzwrotnie właściciele, czyli np. ministerstwa, a nakłady nie są małe — jedna placówka może kosztować nawet 70-80 mln zł.

— Trzeba wybudować bunkry, postawić akceleratory etc. Co prawda na tzw. mapachpotrzeb zdrowotnych pojawiło się kilka białych plam, a tym samym możliwości inwestycyjnych. Spodziewam się jednak, że szansę ich wypełnienia w pierwszej kolejności dostaną publiczne szpitale — mówi Wojciech Mizerka. Krzysztof Jeżowski, ekspert Pharmed Consulting, uważa, że gorsze wiatry dla inwestorów odczuje nie tylko radioterapia.

— Inwestycje w radioterapii niewątpliwie wyhamują, jednak dzisiaj na cenzurowanym jest cała prywatna medycyna, a inwestorzy, którzy mają lub planują inwestycje, szczególnie w obszarze zależnym od NFZ, sporo ryzykują. Ograniczenie prywatyzacji szpitali [inwestorzy będą mogli kupić maksymalnie 49 proc. akcji — red.] to zła wiadomość np. dla funduszu Penta, który jest właścicielem sieci szpitalnej EMC Instytut Medyczny. Inwestycyjny boom na medycynę się skończył. Transakcji można spodziewać się jedynie w części komercyjnej — uważa Krzysztof Jeżowski. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu