Radni z Sopotu wspierają dzieci z Syrii

PAP, DI
opublikowano: 2017-03-27 16:20
zaktualizowano: 2017-03-28 16:21

Radni Sopotu przeznaczyli 150 tys. zł na pomoc dzieciom z Syrii; miasto planuje zapewnić czasowy pobyt kilkorgu dzieciom wymagającym leczenia, wraz z opiekunami. Na początek może przyjechać dwoje dzieci; trwają formalne przygotowania do ich przyjazdu.

Radni Sopotu w poniedziałek podczas sesji przyjęli uchwałę w sprawie udzielenia 150 tys. zł dotacji z budżetu miasta na wsparcie statutowej działalności spółdzielni socjalnej "Kooperacja".

Spółdzielnia ma pełnić rolę koordynatora w sprawie udzielenia pomocy poszkodowanym w konflikcie dzieciom i rodzinom z Aleppo. Założycielami spółdzielni są Sopot oraz profesjonalnie przygotowane i doświadczone w działaniach związanych z pomocą humanitarną organizacje pozarządowe: Towarzystwo Pomocy im. Św. Brata Alberta (Koło Gdańskie) oraz Caritas Archidiecezji Gdańskiej.

"Wersją podstawową jest wariant czasowego pobytu w Sopocie kilkorga wymagających leczenia dzieci wraz z opiekunami" – czytamy w uchwale radnych Sopotu.

Radna Platformy Sopocian, Aleksandra Gosk przyznała w rozmowie z PAP, że procedury związane z przyjazdem dzieci są "bardzo skomplikowane". "Urząd miasta, zespół ds. imigrantów, psychologowie, tłumacze pracują nad tym, aby dzieci mogły przyjechać jak najszybciej i obecnie kompletowane są dokumenty"– wyjaśniła. Jak podała, "na razie jest mowa o dwojgu dzieci bez kończyn".

Rzeczniczka Sopotu, Magdalena Jachim zaznaczyła, że tak naprawdę nie wiadomo, kiedy dzieci przyjadą do Sopotu. "Chcielibyśmy jak najszybciej, ale nie ma uruchomionych korytarzy humanitarnych, więc musimy przejść normalną ścieżkę uzyskiwania wiz, dotyczy to osób z terenów objętych wojną a więc nieposiadających dokumentów, a ich skompletowanie wymaga czasu" – wyjaśniła.

"W przypadku jednej dziewczynki jesteśmy już dość zaawansowani, zarówno ona jak i jej opiekunka mają dokumenty, czekamy tylko na uzyskanie przez dziewczynkę paszportu, a jak go otrzyma, to rozpoczynamy procedurę uzyskiwania wizy" – dodała.

Rzeczniczka powiedziała, że miasto "nie ma pomocy ze strony administracji centralnej, żaden pracownik nie został wskazany do pomocy i w związku z tym działa samo". W grudniu prezydent Sopotu zwrócił się do premier z prośbą o "wskazanie delegowanej osoby na poziomie rządowym, która od strony formalnej poprowadziłaby proces sprowadzenia w trybie pilnym dzieci z Aleppo do Sopotu".

W uzasadnieniu uchwały władze Sopotu wskazały, że w związku z rezolucją Rady Miasta podjętą w grudniu ub. roku w sprawie udzielenia pomocy poszkodowanym w konflikcie dzieciom i rodzinom z Aleppo, "władze miasta przygotowują się na przyjęcie dzieci z Syrii zarówno pod względem wielowariantowych procedur, jak i organizacji bazy infrastrukturalnej oraz zabezpieczenia niezbędnych zasobów osobowych i finansowych".

Radni w swojej uchwale podkreślili, że "wokół przedsięwzięcia zawiązała się koalicja instytucji samorządowych, środowisk okołobiznesowych, organizacji pozarządowych i osób prywatnych". Podano, że "Sopot uzyskał deklarację wsparcia i objęcia zdefiniowanymi procedurami medycznymi od zlokalizowanych w Sopocie i w Gdyni szpitali".

Przeciwko przyjęciu uchwały zagłosowali radni PiS. W 21 osobowej Radzie Miasta Prawo i Sprawiedliwość ma czterech radnych, także Kocham Sopot reprezentują cztery osoby; rządząca miastem Platforma Sopocian ma 13 przedstawicieli.

Radny PiS, Andrzej Kałużny uzasadniając głosowanie przeciwko przeznaczeniu 150 tys. zł na pomoc powiedział, że "radni PiS są za pomocą poszkodowanym dzieciom, ale w ich miejscu zamieszkania, w Syrii, Libanie; a nie robieniu +publicity+ przez prezydenta Karnowskiego".

Jachim zaznaczyła, że 150 tys. zł nie jest ostateczną kwotą przeznaczoną na pomoc. "Mamy bardzo duży odzew i na pewno w momencie, kiedy dzieci przyjadą do Sopotu, to uruchomimy zbiórkę publiczną, bo już teraz mamy deklaracje ze strony przedsiębiorców jak i osób prywatnych, że bardzo chętnie wesprą finansowo pobyt i leczenie tych dzieci" – dodała.

Prezydent Sopotu Jacek Karnowski pod koniec ubiegłego roku w związku z rezolucją rady miasta, podjętą w grudniu na wniosek mieszkańców, wystąpił z wnioskiem do premier Beaty Szydło o umożliwienie osiedlenia się w Sopocie osieroconym dzieciom i rodzinom z Aleppo. W rezolucji radni wezwali Karnowskiego do podjęcia działań prowadzących do osiedlenia się w Sopocie rodzinom z tego miasta. Minister-członek Rady Ministrów, Elżbieta Witek w piśmie do prezydenta Sopotu z początku lutego zaproponowała, że "wszystkie władze samorządowe, które chciałyby się włączyć w ewentualną pomoc, powinny pozostawać w stałym kontakcie z przedstawicielami organizacji zajmujących się działaniami humanitarnymi, aby określić szczegółowo formę i zakres zaangażowania samorządu".