KIA poinformowała, że chce produkować samochody na Słowacji albo w Czechach. Czy przejdzie nam koło nosa 400 mln EUR?
Nad Radomskiem, które po raz trzeci stanęło do walki o lokalizację fabryki samochodowego potentata, pojawiają się czarne chmury. Tym razem gra toczy się o zakłady koreańskich firm Hyundai i KIA. Z wypowiedzi Koo Tae-Whan, dyrektora finansowego KIA, dla pisma „Automotive News Europe”, wynika, że firma bada potencjalne miejsca pod inwestycję na Słowacji i w Czechach. Wniosek jest prosty — Polska wypada z rozgrywki.
Radomsko zapewnia jednak, że nie jest to wiążąca decyzja, gdyż to Hyundai jako główny inwestor, a nie KIA, pod koniec roku zadecyduje o lokalizacji nowej fabryki. Przedstawiciele magistratu twierdzą, że gra toczy się dalej.
— Radomsko postara się najpóźniej do początku przyszłego roku uzbroić działkę, na której ma stanąć ewentualny zakład i wybudować drogi dojazdowe — mówi Marlena Dudzińska, rzecznik prasowy urzędu miasta.
Jeśli Hyundai zdecyduje się na inwestycje w Polsce, może także liczyć na ulgi i zwolnienia podatkowe w okresie 10 lat. Radomsko, nauczone przykrym doświadczeniem dwóch poprzednich prób, ma jednak coś w zanadrzu.
— Chcemy wygrać tę walkę, ale próbujemy przygotować się także na inną ewentualność. Prowadzimy rozmowy z amerykańską firmą produkcyjną. Podpisaliśmy wstępny list intencyjny, a w połowie października kontrahenci mają przyjechać na kolejną turę rozmów — mówi Marlena Dudzińska.
Problem w tym, że działania lokalnych władz mogą być niewystarczające. Inwestorom zagranicznym najbardziej przeszkadzają nieprzewidywalne zmiany w polskiej polityce gospodarczo-ekonomicznej, a na Słowacji pojawi się wkrótce podatek liniowy...