Do końca roku Radpol chce dopiąć "polskie" przejęcie. Potem skoczy na zakupy za granicę.
Producent wyrobów termokurczliwych zdecydował się wreszcie na drugą akwizycję w swojej historii. I też polską. Po Elektroporcelanie Ciechów do grupy Radpolu ma szansę trafić producent zaawansowanych technologicznie rur plastikowych.
— Podpisaliśmy umowę sprzedaży, która określa cenę zakupu 100 proc. udziałów na 27,65 mln zł. Jednocześnie umowa daje Radpolowi możliwość wycofania się z transakcji bez żadnych konsekwencji — mówi Grzegorz Bielowicki, członek rady nadzorczej Radpolu i największy akcjonariusz spółki.
W Polsce i nie tylko…
Opcję wycofania się z transakcji Radpol zastrzegł dlatego, że dopiero teraz rusza z due diligence (wszechstronne badanie prawno-finansowe). Z kolei przejmowany podmiot zażądał utajnienia swojej nazwy. Prawdopodobieństwo, że do transakcji nie dojdzie, jest jednak nikłe.
— Rozmawiamy z tą firmą od dwóch lat i dobrze się znamy. Należy też podkreślić, że przejmujemy ją przy wskaźniku EV/EBITDA na atrakcyjnym poziomie poniżej 6 — podkreśla Grzegorz Bielowicki.
Co wiadomo o celu przejęcia? To firma prywatna, generująca 47 mln zł przychodów (czyli porównywalna z Radpolem) i "od zawsze" rentowna. Jest jednym z dwóch największych w Polsce producentów rur plastikowych dla dostawców wody, gazu, ciepła i energii. Sprzedaje głównie na rynek krajowy. Słowem — cel idealnie zgodny z wcześniejszymi zapowiedziami zarządu Radpolu.
Dzięki tej transakcji Radpol, zgodnie z obietnicami, przekroczy w przyszłym roku 100 mln zł przychodów, a zysk EBITDA wzrośnie o 80 proc. w stosunku do 2009 r.
— Mój cel dla Radpolu na lata 2011-12 to osiągnięcie sprzedaży na poziomie 250 mln zł — deklaruje Grzegorz Bielowicki.
Do tego będą jednak konieczne kolejne przejęcia.
— Prowadzimy już rozmowy w sprawie przejęcia zagranicznej spółki, która pod względem wielkości jest porównywalna z Radpolem. To firma z naszego regionu Europy, a ponad 70 proc. jej produkcji jest eksportowane — wskazuje Grzegorz Bielowicki.
Zastrzega jednak, że rozmowy są dopiero na etapie tzw. wyłączności. Do potencjalnej transakcji mogłoby dojść w pierwszym kwartale 2010 r.
…i raczej za gotówkę
Skąd Radpol weźmie pieniądze na oba przejęcia? Sfinansuje je długiem.
— Kilka banków zadeklarowało już chęć współpracy przy tych transakcjach. Szacuję, że zdolność kredytowa Radpolu może sięgać nawet 50 mln zł. Ta kwota wystarczy na sfinansowanie obu przejęć — twierdzi Grzegorz Bielowicki.
Na razie plan zakłada, że Radpol będzie płacić gotówką. Na potrzeby "polskiego" przejęcia rozważy jednak również emisję akcji skierowaną do obecnych właścicieli spółki — kilku osób fizycznych. Nowi akcjonariusze mogliby dostać nie więcej niż 10 proc. podwyższonego kapitału (kapitalizacja Radpolu to ponad 130 mln zł), a cena emisyjna przewyższałaby kurs giełdowy. Nadal zarządzaliby firmą.