Litewska spółka Orlenu nie zaliczy minionego roku do udanych
Recepta na trudne czasy? Cięcie inwestycji i zatrudnienia, poprawa logistyki, nowe rynki zbytu. Nie wiadomo, czy to wystarczy.
Kraje nadbałtyckie, w tym Litwa, znalazły się w samym epicentrum światowego kryzysu. Litewski rząd wspominał nawet o możliwości bankructwa kraju. Jak kryzys wpływa na wyniki największej litewskiej firmy — Mazeikiu Nafta (Możejki), kontrolowanej przez polski PKN Orlen?
— Wyniki są daleko niesatysfakcjonujące, a rentowność symboliczna. Łączne nakłady Orlenu na zakup i inwestycje w Możejkach przekroczyły 3,5 mld USD. Abyśmy uzyskiwali zwrot na zainwestowanym kapitale powyżej kosztu kapitału koncernu, powinniśmy uzyskiwać zyski netto przekraczające 10 proc. zaangażowanych środków — mówi Jacek Krawiec, prezes PKN Orlen.
Mówimy więc o apetycie na zysk przekraczający 1,3 mld zł. Rzeczywistość jest inna. Orlen poinformował niedawno, że będzie miał stratę netto w IV kw. 2008 r. oraz w całym ubiegłym roku. To skutek drastycznego spadku cen ropy naftowej. Wiadomo też, że na wyniki Możejek wpływ będzie miała przecena zapasów związana ze spadkami cen ropy.
Będą ciąć
Na razie Orlen jest zadowolony jedynie z wyników operacyjnych litewskiej rafinerii.
— Zwiększyliśmy przerób ropy o około 60 proc., do 9,6 mln ton rocznie. Zmniejszyliśmy koszty stałe m.in. dzięki redukcji zatrudnienia o 250 osób — informuje Marek Mroczkowski, dyrektor generalny litewskiej rafinerii.
Spółka nie wyklucza dalszych zwolnień. Liczy się też ze wstrzymaniem inwestycji. Na razie dokończona zostanie jedynie budowa instalacji odsiarczania olejów napędowych warta około 200 mln litów (około 60 mln EUR).
— W kryzysie program inwestycyjny musi zostać zweryfikowany. Dotyczy to głównie budowy instalacji hydrokrakingu wartej kilkaset milionów dolarów. Prace nad tą instalacją zostały wstrzymane. Wiele zależy bowiem od rozwiązania kwestii logistycznych: budowy rurociągu produktowego i uzyskania kontroli nad terminalem morskim. Rozmawiamy o tym z rządem litewskim. Terminal zmniejszyłby koszty logistyczne, ryzyko oraz zapewniłby efektywność inwestycji, w tym hydrokrakingu — wyjaśnia dyrektor Możejek.
Niedawno jednak rząd litewski przyznał, że obecnie nie sprzeda terminalu w Kłajpedzie. Polska spółka może liczyć jedynie na rozpatrzenie trzech innych wariantów dotyczących rozwiązania problemów logistycznych.
Jadą wolniej
Wolniej niż zakładano postępuje program rozbudowy sieci stacji paliw. Obecnie liczy ona tylko 36 obiektów.
— Tempo akwizycji nie jest takie, jak zakładaliśmy. Wiele ofert, które otrzymywaliśmy, było nieatrakcyjnych w porównaniu z oczekiwanymi obrotami tych stacji. Ponadto ceny nieruchomości przed kryzysem były nieuzasadnione — mówi Marek Mroczkowski
A plany były wielkie. Orlen zapowiadał, że do 2012 r. na Litwie i Łotwie chce dysponować siecią około 230 stacji.
— To powinno nam pozwolić na zdobycie 20 proc. rynku litewsko-łotewskiego. Koszt inwestycji wyniesie prawie 200 mln EUR — mówił pod koniec listopada 2007 r. Wojciech Heydel, ówczesny wiceprezes Orlenu ds. sprzedaży.
Paliwa na eksport
Kolejnym skutkiem kryzysu jest mniejszy popyt na paliwa w krajach nadbałtyckich, na Ukrainie oraz w Polsce, gdzie dociera znaczna część produktów Możejek.
— Zwiększymy eksport do Stanów Zjednoczonych i krajów Unii Europejskiej. Jego udział w strukturze sprzedaży wyniesie 55 proc. — mówi Marek Mroczkowski.
Mniejsza konsumpcja to też skutek wzrostu na początku tego roku na Litwie akcyzy na paliwa.
— Spowodowało to wzrost cen paliw. Najbardziej ucierpiały stacje przy granicach z Łotwą i Polską, gdzie paliwa są tańsze. Kierowcy często wolą dokonywać zakupów za granicą. Szczególnie dotyczy to aut jadących tranzytem przez Litwę — mówi szef Możejek.
6,9
proc. O tyle według Komisji Europejskiej zmaleje w 2009 r. PKB na Łotwie…
4,0
proc. …a o tyle skurczy się gospodarka Litwy
Paweł Janas