Tę mrówczą pracę wykonał prof. Paweł Swianiewicz, doradca prezydenta ds. samorządów. W ostatnim wydaniu czasopisma „Wspólnota” ukazał się jego ranking, w którym przeliczył wydatki bieżące gmin, powiatów i województw na głowę ich mieszkańca.

Jego niekwestionowanym zwycięzca jest Krynica Morska. To jedyny samorząd, w którym koszty przekroczyły 2 tys. zł. W ubiegłym roku wyniosły one 2328,97 zł. Dla porównania, w Warszawie sięgają „tylko” 491,91 zł. Na drugim miejscu znalazło się Nowe Warpno (1884,53 zł), na trzecim Kleszczów (1453,26 zł). Warto dodać, że cała trójka należy do grupy najbogatszych samorządów. Cóż, bogatego stać na więcej. Generalnie dla samorządów ubiegły rok stał pod znakiem wyhamowywania kosztów.
- W 2012 roku [wydatki na administrację – przyp. red] minimalnie się obniżyły, ale spadek ten zawdzięczamy głównie obniżeniu wydatków inwestycyjnych [na administrację – przyp. red.] – informuje prof. Swianiewicz.
Generalna zasada jest taka, że im mniejsza gmina, tym koszty są wyższe. W gminach wiejskie poniżej 5 tys. mieszkańców wynoszą one średnio 402 zł. W miastach poniżej 10 tys. mieszkańców – 337 zł.
- Od kilkunastu lat do znudzenia powtarzam, że powierzchowna, populistyczna interpretacja wyników może być bardzo myląca, a także krzywdząca dla niektórych samorządów. Większe wydatki na administracje to wcale nie zawsze marnowanie pieniędzy podatników na fanaberie urzędników. Skutkiem może być lepsza, sprawniejsza obsługa obywateli, a także np. większa skuteczność w pozyskiwaniu funduszy unijnych – dodaje profesor Swianiewicz.
Ale pole do oszczędności jest.
- Wydaje się, że rezerwy w zakresie zmniejszania wydatków pojawiają się przede wszystkim w gminach najzamożniejszych (które takich oszczędności aż tak bardzo nie potrzebują). Przekraczające 1000 złotych w przeliczeniu na jednego mieszkańca wydatki zamożnych Karpacza (woj. dolnośląskie), Nowego Warpna (woj. zachodniopomorskie), Krynicy Morskiej (woj. pomorskie), Kleszczowa (woj. łódzkie) czy Powidza (woj. wielkopolskie) mogłyby pewnie być ograniczone bez wielkiej szkody dla wykonywanych zadań. Podobnie z przekraczającymi 700 złotych na mieszkańca wydatkami dość dużych miast – Bogatyni i Polkowic (woj. dolnośląskie). Natomiast podejrzewam, że wiele samorządów mniej zamożnych nie jest już w stanie obniżyć wydatków na administrację, bo już nie ma na czym zaoszczędzić, wszelkie dostrzegalne rezerwy zostały już uruchomione – ocenia na łamach „Wspólnoty” prof. Swianiewicz.
Kto może pochwalić się niskimi kosztami? Autor rankingu podkreśla, że regularnie najtańszy jest Złotów (woj. wielkopolskie). Tu koszt nie przekroczył 159 zł.
- Niewiele gorzej wypada Toruń, Mielec i podkarpacka gmina wiejska Białobrzegi. Na wyróżnienie zasługuje też Sokółka (woj. podlaskie) – podkreśla prof. Swianiewicz
Oto kosztowy ranking miast wojewódzkich
Toruń 201,91
Białystok 243,29
Bydgoszcz 245,14
Kraków 246,9
Poznań 246,93
Kielce 253,29
Lublin 256,43
Łódź 261,42
Gdańsk 268,57
Gorzów Wielkopolski 273,4
Szczecin 274,81
Rzeszów 280,31
Olsztyn 282,96
Katowice291,66
Zielona Góra 302,45
Wrocław 340,61
Opole 370,68
Warszawa 491,91
Więcej na stronach „Wspólnoty”