Indeksy wzrosły ósmy raz z ostatnich dziesięciu sesji. S&P500, który po raz czwarty nie zdołał pokonać na zamknięciu technicznie istotnego poziomu 1330 pkt, niemal na pewno osiągnie największy wzrost w pierwszym kwartale od 1998 roku. Indeks małych spółek, Russell 2000, wspiął się w środę do największej wartości od października 2007 roku, czyli okresu tuż przed kryzysem. Indeks blue chipów, Dow Jones, znalazł się bardzo blisko tegorocznego maksimum, o zaledwie 0,3 proc. poniżej szczytu. Poza „window dressing” sesję „ustawił” raport ADP, według którego sektor prywatny dodał w marcu 201 tys. miejsc pracy. Uspokoiło to nastroje przed piątkową publikacją danych o rynku pracy.
Wzrosła wartość indeksów wszystkich 10 głównych segmentów S&P500.
Wyraźnie mocniej niż rynek rosły indeksy spółek materiałowych, consumer
discretionary (po 1 proc.), użyteczności publicznej (1,2 proc.) i świadczących
usługi telekomunikacyjne (1,4 proc.). W przypadku ostatnich to głównie skutek
dużej zwyżki kursu AT&T po wypowiedzi jego prezesa o korzyściach
spodziewanych z przejęcia T-Mobile USD. Najsłabiej wypadły w środę
konglomeraty przemysłowe (0,4 proc.) oraz spółki IT (0,1 proc.). Spośród spółek
wchodzących w skład S&P500 najmocniej rósł kurs Cephalon Inc. Akcje spółki
biotechnologicznej zdrożały o 28 proc. po tym, jak próbę jej wrogiego przejęcia
podjął Valeant Pharmaceuticals. Z 30 blue chipów tworzących średnią przemysłową
Dow Jones zdrożało aż 26. Najmocniej wspomniany wcześniej AT&T, a także
koncerny – farmaceutyczny Merck, naftowy Exxon Mobil i materiałowy Dupont. Po
przeciwnej stronie znalazł się producent leków Pfizer, sieć sklepów z artykułami
budowlano-montażowymi Home Depot, producent sprzętu biurowego i ochronnego 3M
oraz gigant IT – Cisco System.