Spółki zbyt późno publikują raporty roczne — uważa Piotr Kamiński, wiceprezes GPW. Już w chwili publikacji mają one wartość historyczną. Przyspieszenie ich prezentacji, inwestorzy mogą wymusić „głosowaniem nogami”.
„Puls Biznesu”: Jakie kryteria musi spełniać sprawozdanie finansowe, by można było o nim mówić, że zostało sporządzone rzetelnie?
Piotr Kamiński: Przede wszystkim musi odzwierciedlać rzeczywistą sytuację finansową spółki. To podstawowy wymóg. Dobre sprawozdanie to takie, na podstawie którego czytelnik może się szybko zorientować o kondycji finansowej firmy — ile jest warta, jakie ma przychody, koszty, aktywa, zobowiązania i kapitał własny. To, czy sprawozdanie pokazuje faktyczny obraz firmy, zależy od przyjętego systemu mierzenia poszczególnych pozycji finansowych, czyli od zastosowanych metod rachunkowości. Rzetelność sprawozdania pomaga wzbudzić zaufanie do spółki.
Nie wszystko da się jednak przedstawić matematycznie...
Rzeczywiście. Może tak się zdarzyć, że niektórych wydarzeń nie da się ująć w liczbach. Po to jednak jest cała część komentarza, aby tę dodatkową wartość opisać słownie. Wyjaśnienia muszą być napisane prostym, zrozumiałym dla każdego językiem, w którym unika się fachowej terminologii. To nie może być hermetyczny dokument księgowy, którego nikt nie będzie chciał analizować.
Czy w porównaniu z poprzednimi latami jakość raportów finansowych poprawiła się?
Trudno mi się odnosić do obecnego stanu, bo nie wszystkie spółki opublikowały już raporty roczne ze swej działalności gospodarczej. Natomiast mogę powiedzieć, że generalnie z roku na rok jakość raportów systematycznie polepsza się. Widać, że wiedza dyrektorów finansowych i głównych księgowych pogłębia się w tej kwestii wraz z upływem lat. Nie bez znaczenia jest też rozwój technologiczny. Z pomocą przychodzą nowe instrumenty, takie jak chociażby wspomaganie komputerowe, dzięki czemu raporty coraz lepiej i szybciej oddają rzeczywistość.
Na czym będą polegały zmiany w raportach za 2002 r. w porównaniu z tymi z roku minionego?
Różnice wymusi nowelizacja ustawy o rachunkowości. Zmieni się np. klasyfikacja i wycena poszczególnych pozycji bilansowych. Między innymi dzięki temu sprawozdania za 2002 r. będą może mniej szczegółowe, ale za to bardziej czytelne.
Jak Pan ocenia stopień szcze- gółowości bieżących raportów? Jakich informacji jest zbyt dużo, a jakich za mało lub brakuje?
Nadal trafiają się przypadki, że kwestie o istotnym znaczeniu są opisywane dwoma zdaniami. Zdarzają się też sytuacje, że pisze się dużo, ale nie na temat. Spółki powinny unikać koncentrowania się na niepotrzebnych szczegółach. Muszą natomiast skupić się nad informacjami o istotnych zagrożeniach w zakresie kosztów, utraty rynku czy zmniejszenia przychodów. Nie powinno się poprzestać wyłącznie na zobrazowaniu stanu firmy na koniec danego okresu obrotowego. Z punktu widzenia inwestorów ma to bowiem wymiar jedynie historyczny. Oni nie kupują przeszłości. Jeżeli sprawozdanie nie przedstawia wniosków na przyszłość i perspektyw co do dalszego rozwoju firmy jest według mnie mało wartościowe.
Które spółki przygotowują najlepsze raporty?
Absolutnie bezkonkurencyjne w tej materii są banki. Coraz lepsze są także sprawozdania spółek przemysłowych. Widać pewną zależność — im większa i bogatsza spółka, tym bardziej przykłada się do przygotowania raportu. Jedno z drugim jest ściśle związane. Praktycznie nie zdarzają się przypadki, aby spółka o nie najlepszej kondycji finansowej przygotowała dobry raport.
Inwestorzy zarzucają spółkom zbyt późną publikację raportów rocznych. Czy podziela Pan tę opinię?
Zdecydowanie tak. Jest to duża bolączka polskich spółek. Z punktu widzenia prawa trudno jest jednak wymóc krótsze terminy. Jednak rynek powinien wymagać, aby sprawozdania ukazywały się najpóźniej po 3 miesiącach od zakończenia okresu obrotowego, a skonsolidowane po czterech. Inwestorzy mogą to wymóc na spółkach.
W jaki sposób?
„Głosując nogami”. Zwłaszcza inwestorzy finansowi mają w tym przypadku ważną rolę do odegrania. Jako akcjonariusze powinni domagać się, aby sprawozdanie ukazywało się szybko. Nie ma na co czekać. Raport roczny, który ukazuje się w maju następnego roku nia ma praktycznie żadnej wartości dodanej. Jeżeli spółka nie będzie reagować na głosy niezadowolenia jej akcjonariuszy, to oni mogą dać wyraz swej dezaprobaty wychodząc po prostu z takiej inwestycji.