Raport otwarcia: wygrała polityka

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 2002-11-07 00:00

Nikt nie miał wątpliwości, że przedstawiona w maju, po licznych zapowiedziach i „uchylaniu rąbków tajemnicy”, informacja o sytuacji w wybranych spółkach skarbu państwa była główną bronią ofensywy obecnego rządu na ekipę prawicowych poprzedników. Wybór 22 firm do Raportu otwarcia był nieprzypadkowy. Spółki reprezentowały różne sektory (od KGHM Polska Miedź po PZU), zatrudniały masę ludzi skorych do odsądzenia zarządów od czci i wiary i — nikt temu nie przeczy — miały problemy.

Przykłady niegospodarności i trwonienia majątku publicznego wskazywane palcem w raporcie rzeczywiście porażają. Ale w maju brakowało choćby szansy wyjaśnienia wielu sytuacji, które okazały się wcale nie takie jednoznaczne — nawet dla obecnie zarządzających. Po kilku miesiącach wnikliwych (mamy taką nadzieję) analiz Najwyższej Izby Kontroli, urzędów kontroli skarbowej, prokuratur, a przede wszystkim zaudytowaniu wyników i serii walnych zgromadzeń akcjonariuszy tych podmiotów zaczęły się jednak pojawiać argumenty, które pozwalają inaczej spojrzeć na kontrolowane spółki.

Na przykładzie kilku pierwszych spółek, których kontrolę w związku z Raportem otwarcia zakończyła już Najwyższa Izba Kontroli, widać, że walne zgromadzenia akcjonariuszy i członkowie rad nadzorczych wskazanych firm (czytaj: przedstawiciele Skarbu Państwa, którzy stoją po tej samej stronie barykady, co autorzy raportu), nie zdobyli się na jednoznacznie negatywne zweryfikowanie usuwanych zarządów.

Dlaczego ocena tych, którzy odpowiadają za nadzór spółek, jest mniej drastyczna niż tych, którzy mogą sobie pozwolić na polityczną demagogię i populizm? Zarząd zły, ale nie do końca? A może ocena bardziej fachowa? Jeśli nie, to dlaczego odwołany prezes zarządu Ciechu (a obecny wiceprezes) dostał absolutorium walnego, chociaż w 2001 r. Ciech „wypracował” stratę prawie 50 mln zł? Takich przykładów jest co najmniej kilka: zarzuty, oskarżenia, straty, odwołania, a na koniec skwitowanie. To po co była ta szopka w maju? Może odpowiedź przyjdzie dopiero po przeanalizowaniu sytuacji największych i najbardziej kontrowersyjnych spółek z listy rządu premiera Millera.

Żeby nie było wątpliwości — ostatni prawicowy zarząd PZU (wielkości i kontrowersyjności tej firmy nie trzeba przypominać) też dostał skwitowanie akcjonariuszy.