Ratyfikacja to nasz obowiązek

Janusz Lewandowski europoseł Platformy Obywatelskiej
opublikowano: 2008-07-04 00:00

Na spotkaniu z europosłami w Paryżu prezydent Nicolas Sarkozy poświęcił sporo czasu prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu. Nie były to słowa miłe. Oświadczenie naszej głowy państwa, że nie podpisze traktatu z Lizbony, poszło w świat akurat w dniu inauguracji francuskiego przewodnictwa Unii Europejskiej. Dlatego prezydent Sarkozy przyjął to jako osobisty policzek, wymierzony z Warszawy.

Nie wiem, czy ta bardzo istotna okoliczność miejsca i czasu dociera do naszego prezydenckiego dworu. Być może realia współczesnego świata z trudem przenikają do środowiska żyjącego własnymi uprzedzeniami. Może dworzanie kryją przykrą dla prezydenta Kaczyńskiego prawdę o katastrofalnym odbiorze jego poczynań w Europie? Może odzyskanie łaski księdza Tadeusza Rydzyka jest więcej warte, niż budowanie pozycji Polski na arenie międzynarodowej?

Dzisiaj Polska potrzebuje unijnej życzliwości w wielu sprawach, które zabagniła koalicja PiS z Romanem Giertychem i Andrzejem Lepperem. Odwrócona od Unii Europejskiej tyłem, co najwyżej bokiem. Występujący w roli czarnej owcy, Irlandczycy mogą sobie pozwolić na więcej. Wiadomo — dorobili się i teraz dopłacają do unijnego interesu. W naszym przypadku zabieganie o spójność i solidarność wspólnoty jest oczywistą potrzebą. Straciliśmy przyjaciela w Paryżu, nie zyskując sympatii w innych unijnych stolicach — no, poza praskim Hradem. Polityka zagraniczna, pojmowana jako tajne misje w Waszyngtonie i regularne odwiedziny Gruzji, jest piramidalnym nieporozumieniem.

Janusz Lewandowski

europoseł Platformy Obywatelskiej