Za taką tezą przemawiają również silne wzrosty w skali miesięcznej dóbr trwałego użytku, takich jak meble, sprzęt RTV i AGD oraz odzież i obuwie. Wreszcie, dobra informacja świadczy o braku wyraźnego negatywnego wpływu majowych powodzi na chęć Polaków do wydawania pieniędzy.
Generalnie, powyższy odczyt nie zmienia ogólnego obrazu sytuacji. Wspiera naszą prognozę wzrostu PKB w tym roku na poziomie 3 proc. (choć trzeba zauważyć, że wiceprezes GUS Halina Dmochowska uznała wczoraj, że będzie to bardzo trudne). Jednocześnie nie powinna wpłynąć na sposób myślenia i najbliższe decyzje RPP.
Stopa bezrobocia spadła w maju do 11,9 proc. z 12,3 proc. w kwietniu i również był to wynik lepszy od oczekiwań (12 proc.). Odczyt wspiera tezę o powolnej poprawie sytuacji na rynku pracy, która rozpoczęła się z początkiem br.
W dniu dzisiejszym minister finansów Jacek Rostowski odniósł się do
wygłaszanych w tym tygodniu ostrzeżeń agencji ratingowych Fitch i Moody’s w
kwestii możliwego obniżenia ratingu Polski w sytuacji braku reform fiskalnych w
budżetach na rok 2011 i 2012. Minister uznał, że nie można ich bagatelizować, a
rząd musi „wziąć się za poważną robotę konsolidacyjną”. Taką reakcję ze strony
rządzących należy odebrać pozytywnie, ale musimy poczekać na konkrety, które
według wczorajszych słów wiceministra finansów Dominika Radziwłła zostaną
przedstawione pod koniec sierpnia.
Waluty
Podczas wczorajszej sesji ostatnie umocnienie złotego zostało ostatecznie zniwelowane poprzez gwałtowną deprecjację, która wywindowała kurs eurozłotego z okolic 4,06 do niemal 4,12. O ile taki ruch wspierały słabe nastroje na rynkach zagranicznych, o tyle wahania na rynku złotego były znacznie większe niż chociażby na eurodolarze. Kurs EUR/USD poruszał się bowiem w okolicach 1,23 i pomimo powrotu obaw o sytuację w strefie euro wspólna waluta nie osłabiła się na tyle, by trwale spaść poniżej tego poziomu.
Złoty nie zareagował też na wczorajsze pozytywne wyniki sprzedaży detalicznej, które być może zostały przyćmione przez poddanie w wątpliwość 3-proc. wzrostu PKB w II kw. przez wiceprezes GUS. Ponadto na rynku utrzymuje się niepewność co do ostatecznych wyników wyborów prezydenckich, która dodatkowo może utrzymywać naszą walutę pod presją. Tym samym nastroje wokół złotego nie sprzyjają póki co powrotowi do jego umocnienia.
Giełdy
Nastroje na rynkach akcji są ciągle nienajlepsze. Wczorajszy dzień WIG20 rozpoczął, co prawda, na lekkim plusie, podobnie jak najważniejsze indeksy europejskie, ale odbicie było minimalne i chwilowe. Szybko po rozpoczęciu sesji spadły pod kreskę i przeszły w stan konsolidacji. Trochę zamieszania wywołały dane makro z USA (zamówienia na dobra trwałego użytku i nowe podania o zasiłek). Pomimo, że były minimalnie lepsze od oczekiwań, to spadek tej pierwszej wartości o ciągle wysoki poziom drugiej trafiły na podatny grunt, przy generalnie kiepskim w tym tygodniu sentymencie na rynkach akcji. W efekcie EuroStoxx600 stracił na koniec sesji ok. 2 proc. Na tym tle pozytywnie można zinterpretować odporność naszego WIG20, który stracił tylko symbolicznie.
Sesje w USA rozpoczęły się na minusach, które w dalszej części zostały pogłębione (S&P500 ostatecznie -1,7 proc.). Najmocniej tracili producenci dóbr trwałego użytku, co miało związek ze wspomnianymi danymi. Niepewność (co negatywnie wpływa na wyceny) wzrosła w odniesieniu do banków, w związku z finalizacją prac nad nowymi regulacjami dla sektora. Nadal nie wiemy jaki będzie ostateczny kształt ustawy, ale można się spodziewać wyraźnego zaostrzenia ograniczeń w działalności inwestycyjnej i podejmowaniu ryzyka, co ograniczy zyski sektora.
W dniu dzisiejszym polska giełda rozpoczyna dzień na lekkich plusach. Dostrzegamy szanse na lekkie odbicie po ostatnich spadkach, ale nie sądzimy by jego skala miała być duża. Rynek może być wrażliwy na ewentualne informacji z rozpoczynającego się dzisiaj szczytu przywódców G20.
Zespół Analiz Ekonomicznych Raiffeisen Bank Polska