Realny wymiar luksusu

Ewa Bednarz
opublikowano: 2014-03-19 00:00

Na przekór sytuacji na rynku mieszkaniowym condohotele prosperują dobrze. Przybywa nie tylko inwestycji, ale również inwestorów

Wielu zamożnych Polaków chętnie kupuje apartamenty na wynajem nie tylko w Polsce. Czasem kieruje nimi prestiż, czasem miłość do ciepłych krajów i luksusu, ale najczęściej motorem działania jest chęć zdywersyfikowania portfela i w perspektywie stabilny dochód. Przy okazji można spędzić urlop we własnym, luksusowym apartamencie.

TROCHĘ WIĘCEJ:
 W ostródzkim Hotel Platinum Aqua Fun & Events obiecywana stopa zwrotu z apartamentu to 8 proc. — o jeden punkt procentowy więcej niż wynosi rynkowa średnia.
 [FOT. ARC]
TROCHĘ WIĘCEJ: W ostródzkim Hotel Platinum Aqua Fun & Events obiecywana stopa zwrotu z apartamentu to 8 proc. — o jeden punkt procentowy więcej niż wynosi rynkowa średnia. [FOT. ARC]
None
None

I nie ma to znaczenia, czy są to Karaiby, czy Krynica Morska lub Zakopane — zasada działania condohoteli wszędzie jest taka sama, a kupno apartamentu od dewelopera, zwłaszcza takiego, który jednocześnie zagwarantuje opiekę nad lokalem i reklamę powierzchni do wynajęcia, jest wygodniejsze niż samodzielne kupno mieszkania na wynajem. Odpadają problemy ze znalezieniem najemców, zarządzaniem nieruchomością i dbaniem o jej stan. Święty spokój wart jest nawet dzielenia się zyskiem.

W hotelu jak w domu

Apartamenty w condohotelach są taką samą własnością jak kupowane mieszkania lub domy. Można nimi swobodnie dysponować — zarabiać na ich wynajmie lub sprzedać na rynku wtórnym, gdy zajdzie taka potrzeba. Najprostszym sposobem zarabiania jest podpisanie umowy długoterminowego najmu. Właściciel apartamentu ma gwarancje czynszu — najczęściej jest to 7 proc. wartości apartamentu rocznie. Umowa obejmuje cały okres najmu lub jest na czas określony.

Warto więc dokładnie sprawdzić zasady dalszej współpracy z właścicielem całego obiektu, zwłaszcza gdy w kolejnych latach następuje podział zysku. Może to być 50 na 50 proc., ale może być i 80 proc. zysku. Korzyścią inwestora jest również prawo przebywania we własnym apartamencie przez pewien czas w roku i korzystania ze wszystkich udogodnień znajdujących się na terenie hotelu.

Ceny lokali zaczynają się już od 220 tys. zł, ale mogą sięgać znacznie wyżej. Wszystko zależy od metrażu, ale im większy, tym większy zwrot z zainwestowanego kapitału. Inwestorzy cenią sobie też bardzo możliwość odliczenia VAT. Przed zainwestowaniem warto jednak sprawdzić, jak wyglądają zobowiązania dewelopera i harmonogram jego płatności w powiązaniu z postępem prac budowlanych. To najprostszy sposób uniknięcia przykrych niespodzianek.

Poskramianie ryzyka

Zysk wysokości 7-8 proc. rocznie (a może być wyższy) nie był specjalną zachętą jeszcze dwa-trzy lata temu, kiedy stopy procentowe były wysokie, oprocentowanie lokat znacznie przekraczające dochód z lokalu w condohotelu, a bezpiecznie można było zarobić nawet na obligacjach. Dzisiaj sytuacja się zmieniła i kilka procent gwarantowanego dochodu jest już zadowalające.

Nie brakuje więc inwestorów, którzy decydują się na kilka inwestycji, zwłaszcza że ich finansowanie jest też znacznie tańsze. Podstawą udanej inwestycji jest przede wszystkim atrakcyjna lokalizacja. Dlatego condohotele powstają w kurortach wypoczynkowych z dobrym zapleczem. W Polsce w miejscowościach nadmorskich, górskich i na Mazurach.

Ale również tam ryzyko może być większe lub mniejsze. Aby je ograniczyć, trzeba wybierać takie inwestycje, za którymi stoją wyspecjalizowane w rynku hotelarskim firmy, które potrafią zadbać o późniejsze obłożenie hotelu i będą w stanie regulować swoje zobowiązania. Obietnice zysków przekraczające znacznie średnie rynkowe nie zawsze są najlepszą rekomendacją, podobnie jak jest to w przypadku lokat z gwiazdkami.

Pewne inwestycje

Najwięksi na rynku dają sobie jednak radę. W Baltic Park Molo w Świnoujściu do stycznia zostało sprzedanych ponad 70 proc. apartamentów z opcją zarządzania wynajmem. Ceny zaczynają się od 6,8 tys. zł netto za metr kwadratowy, ale za najdroższe apartamenty trzeba zapłacić nawet 20 tys. zł za metr kwadratowy. Mimo to chętnych nie brakuje. Zdrojowa Invest & Hotels chwali się, że hotelach kołobrzeskich obsługuje już tylko rynek wtórny, zaczęła więc realizację kolejnego projektu — Diune Hotel & Resort , którego pięciogwiazdkowa część hotelowa zostanie uruchomiona w wakacje.

Inwestycja dobrze rokuje ze względu na zainteresowanie klientów z Niemiec i Skandynawii, dzięki wygodnej dla nich komunikacji z Polską. Cały kompleks ma powstać do 2015 r. i wciąż są do kupienia pokoje i apartamenty. Na mierzei wiślanej Mierzeja Resort buduje aparthotel z centrum Wellnes SPA, centrum medycznym, restauracją, salą konferencyjną, salami dla dzieci i fitness, który zostanie oddany do użytku za rok. Pokoje sprzedawane są po 220 tys. zł netto, ale trzeba się liczyć z dopłatą 29 tys. zł netto za wyposażenie. W zamian dostaje się obietnicę rocznego zysku wysokości 19,14 tys. zł i 20-letnią umowę najmu.

Możesz zainteresować się również: