Tylko dziś i jutro można jeszcze zapisać się na akcje prywatyzowanego PKO BP. Tłok w biurach maklerskich powinien być już mniejszy, bo dyskonto dla inwestorów indywidualnych spadło z 4 do 2 proc. Cenę emisyjną poznamy w środę. Znajdzie się ona prawdopodobnie blisko górnej granicy przedziału cenowego (17,5-20,5 zł). Zapowiedział to Jacek Socha, minister skarbu, który osiągnął już swój pierwszy cel — przyciągnięcie tłumów na GPW. Teraz musi zadbać o drugi — maksymalizację wpływów do budżetu.
Im wyższa cena emisyjna, tym niższe zyski inwestorów z debiutu. To może mieć znaczenie, jeśli inwestorzy będą chcieli szybko zrealizować zyski. Skłaniać do tego mogłaby konieczność szybkiej spłaty kredytów na zakup akcji. W wypadku PKO BP prawdopodobnie będzie inaczej. Przy wysokiej redukcji inwestorzy nie wydadzą nawet środków własnych. Mogą one trafić na giełdę, wspierając wycenę PKO BP w pierwszych dniach handlu. Znaczną część ewentualnych zysków zje jednak redukcja w zapisach, która z pewnością przekroczy 90 proc. Nawet przy maksymalnej cenie i zwiększeniu puli dla drobnych inwestorów do 40 proc. oferty, do wzięcia poprzez biura maklerskie będą akcje za 1,3 mld zł. Popyt na mikroskopijną w relacji do banku ofertę WSiP zgromadził ponad 1,5 mld zł, a kredyty na akcje PKO BP przekroczyły już podobno 20 mld zł. W tej sytuacji, którą lepiej obrazuje załączona tabelka, zarobić na inwestycji będzie można chyba dopiero przy kursie przekraczającym 22 zł.
Czy akcje PKO BP mogą tyle kosztować? Wydaje się, że tak. Indeks WIG Banki wzrósł w ciągu dwóch tygodni o 5 proc. i jest wart najwięcej od maja. Niezależnie od redukcji w transzy detalicznej, inwestorom instytucjonalnym nie wystarczy przeznaczona dla nich pula. Będą kupować na giełdzie. Fundusze emerytalne zmniejszyły we wrześniu zaangażowanie w akcje do 30,6 proc. aktywów, rezerwując środki na największą prywatyzację. Na GPW powinny pojawić się największe fundusze, dotąd tu nieobecne. Za PKO BP nie będą jednak płacić więcej niż bank jest wart. A wart jest zapewne co najmniej tyle, ile jego główny konkurent — Pekao, czyli 21 mld zł. A to oznacza, że wycena akcji PKO BP to co najmniej 21 zł. Debiutant jest wprawdzie większy i bardziej rentowny, ale Pekao zawsze cieszył się zaufaniem rynku, ma za sobą restrukturyzację i informatyzację. Ta ostatnia to jeden z głównych elementów ryzyka towarzyszących inwestycji w PKO BP, o czym wyraźnie przypomniała opublikowana właśnie errata do prospektu emisyjnego banku.