Historia lubi się powtarzać, a ponieważ w ostatnich latach tempo życia znacznie przyśpieszyło, to i historia powtarza się coraz szybciej. Kolejne epoki migają przed oczami niczym jakiś zwariowany fotoplastykon. Wychodzi na jaw, że żyjemy w epoce wielkich piramid. Wprawdzie tylko finansowych, ale wcale przez to nie mniej tajemniczych i fascynujących. Można narzekać, że Madoff w niczym nie przypomina Cheopsa ani innego Ramzesa, ale każda epoka ma swoje własne piramidy. A obecnie przynajmniej widać postęp — są tacy, którzy kwestionują tezę, że największa piramida była wybudowana za panowania Cheopsa. Dziś przynajmniej nie mamy wątpliwości, że najgłośniejsza obecnie piramida to dzieło Madoffa. Nie wiemy wszakże jednak, czy jest to piramida największa.
Gdy Zachód trwa w mrocznej epoce piramid, Polska wypłynęła na szerokie wody i śmiało wkroczyła w epokę wielkich odkryć geograficznych. I to właściwie za sprawą jednego człowieka — prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Ten śmiałek odkrył bowiem dla szerokiej opinii publicznej odległy Gabon i nie ukrywa, że w tej krainie kuszą go przede wszystkim orzeszki ziemne. A jak dobrze poszukać, to może i pieprz, i wanilia się znajdą. Na tym nie koniec, nasz Kolumb odkrył również Słowację. Niby kraj bliższy, a wcale łatwo nie było, bo tam strasznie ciemno i trudno cokolwiek dostrzec.
Zwłaszcza korzyści z euro....
Wypada mieć nadzieję, że koła historii będą obracały się zgodnie z odwiecznym rytmem. Jeśli tak, to niedługo powinien nas czekać wiek pary i żelaza. Wreszcie coś się ruszy...
