Cena litra najpopularniejszej benzyny EU 95 na większości polskich stacji benzynowych w nadchodzącym tygodniu nie powinna przekroczyć 4 zł - uważa Dorota Gudaś z łódzkiego biura Reflex, monitorującego rynek paliw.
Światowe rynki paliw nie zdołały przełamać obserwowanej ostatnio tendencji zwyżkowej. Wprawdzie w połowie tygodnia ceny osłabiły się, jednak spadki były krótkotrwałe i wynikały głównie z realizacji zysków przez inwestorów. Zdaniem Gudaś, do końca roku "raczej przeważać będzie tendencja wzrostowa, a nie spadkowa".
W analizie przysłanej w piątek do PAP Gudaś przypomniała, że 12 października ceny ropy Brent Dtd osiągnęły najwyższy w historii poziom - 51,61 dolarów za baryłkę. Na przestrzeni tygodnia cena ropy Brent Dtd zdrożała o 6 proc., olej napędowy zdrożał ok. 8 proc., a opałowy - o blisko 9 proc.
Baryłka lekkiej ropy WTI w dostawach na listopad taniała w handlu elektronicznym na NYMEX przed godz. 9 czasu londyńskiego o 9 centów i płacono za nią 54,67 USD. W czwartek na zamknięciu kosztowała ono rekordowo drogo - 54,76 USD. Ropa Brent w dostawach na grudzień na giełdzie paliw IPE w Londynie również taniała w piątek przed południem o 9 centów i kosztowała 50 dolarów za baryłkę.
"Na rynku potęgują się obawy co do wystarczającej ilości tzw. paliw grzewczych w sezonie zimowym. Wciąż są
odczuwalne skutki huraganów, które ostatnio nawiedziły Zatokę Meksykańską. Produkcję ropy z tego rejonu zmniejszono do blisko 72 proc." - podała Gudaś.
Według niej, na rynku krajowym skutki wysokich cen ropy ograniczał umacniający się kurs złotego wobec dolara. Zaznaczyła, że w okresie od 9 do 15 października producenci paliw trzykrotnie dokonywali zmian w cennikach; były dwie podwyżki i jedna obniżka.
Od soboty Grupa Lotos zapowiedziała podwyżkę cen paliw - benzyny o 20 zł na 1 tys. litrów, oleju napędowego o 25 zł na 1 tys. litrów i opałowego o 45 zł na 1 tys. litrów. Podobna decyzja może zapaść w PKN Orlen.
jaw/ pad/ bsb/