Reino Partners nie czeka na ustawę

26-03-2018, 22:00

Rządowe dywagacje w sprawie REIT-ów skłoniły spółkę do pomnożenia wartości funduszy

Lokowanie kapitału w wynajęte nieruchomości komercyjne stało się szczególnie atrakcyjne dla polskich inwestorów w latach 2013-14, gdy Rada Polityki Pieniężnej znacząco obniżyła stopy procentowe. Spółka Reino Partners wykorzystała to do stworzenia funduszu Reino Dywidenda FIZ. Od klientów bankowości prywatnej zebrano około 12 mln EUR, które zostały przeznaczone na zakup w pełni wynajętego biurowca Kapelanka 42B w Krakowie. — Inwestorom wypłacamy regularnie 6 proc. kapitału. Z uwagi na przeprowadzone w grudniu refinansowanie tegoroczna, czwarta już, dywidenda wyniesie aż 10 proc. — mówi Radosław Świątkowski, współzałożyciel i prezes Reino Partners.

BIAŁO-CZERWONY KAPITAŁ:
Zobacz więcej

BIAŁO-CZERWONY KAPITAŁ:

Radosław Świątkowski, prezes Reino Partners, informuje, że łączna wartość zarządzanych przez spółkę aktywów,do których dostęp mają polscy inwestorzy, to około 120 mln EUR. Fot. Marek Wiśniewski

Większa skala

Następnym krokiem było utworzenie funduszu deweloperskiego, który inwestuje w dopiero powstające budynki.

— Inwestycja wiąże się z większym ryzykiem, ale w zamian oferuje zdecydowanie wyższą stopę zwrotu na poziomie 15-20 proc. rocznie. Wybieramy projekty, dla których ryzyko deweloperskie jest ograniczone do sensownego minimum, co oznacza, że są to działki z pozwoleniem na budowę lub objęte miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. Wspólnie z Grupą Buma budujemy obecnie dwa budynki biurowe Cu Office we Wrocławiu. Pierwszy zostanie ukończony w 2018 r., a drugi — w trzecim kwartale 2019 r. W najbliższym roku planujemy podnieść fundusz z obecnych 30 mln zł do co najmniej 150 mln zł i zainwestować w kolejnych pięć projektów o podobnych parametrach — deklaruje Radosław Świątkowski.

Reino koncentruje się na rynkach regionalnych, obecnie głównie na Trójmieście i Krakowie, ale pod uwagę bierze również Warszawę.

— To największy i najbardziej konkurencyjny rynek, ale mając odpowiednią wiedzę, można znaleźć na nim bardzo atrakcyjne projekty — uważa Radosław Świątkowski.

Reino przygląda się nie tylko biurowcom, ale też obiektom logistycznym i hotelom. Segment handlowy omija na razie szerokim łukiem.

— Nie rozpatrujemy obecnie inwestycji na tym rynku, którego specyfika jest zupełnie inna, zarówno jeśli chodzi o najemców, jak też zarządzanie. Zmiany podatkowe i ograniczenia handlu w niedzielę powodują znaczący wzrost ryzyka. Musi minąć przynajmniej rok, nim zobaczymy, jak rynek nieruchomości handlowych zareaguje na wszystkie zmiany — wyjaśnia Radosław Świątkowski.

Giełdowy mus

Spółka będzie nadal rozwijać fundusze dywidendowe, ale za granicą. Udostępni je jednak polskim inwestorom. Chce, by kolejny już w pierwszym etapie miał w portfelu aktywa o wartości 250-300 mln EUR.Reino nadal będzie też śledzić losy ustawy o REIT-ach. — Liczymy również na to, że powstanie nowy program emerytalny, który będzie zachęcał do inwestowania w nieruchomości komercyjne. Absolutnie konieczne jest umożliwienie inwestowania w tego typu struktury za pośrednictwem giełdy, która zapewnia właściwą skalę kapitału, a inwestorom odpowiednią płynność — twierdzi Radosław Świątkowski. Potwierdza, że spółka zintensyfikowała prace w 2017 r., gdy rząd ogłosił, że ewentualne REIT-y będą miały charakter mieszkaniowy. — Stwierdziliśmy, że nie ma sensu czekać, trzeba działać. Rynek jest atrakcyjny, pojawia się na nim wiele okazji i wielu inwestorów, którzy chcą skorzystać z naszych kompetencji — mówi Radosław Świątkowski.

OKIEM EKSPERTA

Sektor w powijakach

SŁAWOMIR HORBACZEWSKI, ekspert rynku nieruchomości

Na polskim rynku nieruchomości komercyjnych dominują inwestorzy zagraniczni, którzy dysponując ogromnym kapitałem, z łatwością wygrywają konkurencję zakupową o najlepsze nieruchomości. Polskim funduszom pozostają nieco gorsze, mniejsze i bardziej niszowe inwestycje o wyższym profilu ryzyka. Na rynku nieruchomości rządzi skala. Jeśli się jej nie ma, trzeba mieć dużą wiedzę ekspercką, by umiejętnie wybierać mniejsze „perełki”, dające godziwy zysk. Niestety, tej wiedzy i profesjonalizmu nadal brakuje w polskich instytucjach. Przykładem falstartu była np. oferta publiczna „pierwszego polskiego REIT-u” spółki Griffin Premium RE, która okazała się z punktu widzenia inwestorów klapą. Cena emisyjna ustalona na poziomie 57 zł za akcję w kilka tygodni spadła do nieco ponad 40 zł.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Gołasa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Reino Partners nie czeka na ustawę