Rejestry tylko piętnują tych, którzy nie płacą

Marcin Bołtryk
24-11-2010, 00:00

Nie ma specjalnej oferty dla rzetelnych przedsiębiorców. Za to dla nierzetelnych może nie być żadnej.

Nie ma specjalnej oferty dla rzetelnych przedsiębiorców. Za to dla nierzetelnych może nie być żadnej.

Czarne listy istnieją. Choć bankowcy wolą je nazywać rejestrami. Niezależnie od nazewnictwa, owe spisy nierzetelnych dłużników mogą poważnie utrudnić, lub wręcz uniemożliwić, uzyskanie kredytu.

Trafiony, zatopiony

Rejestry nierzetelnych dłużników tworzą upoważnione organizacje: biura informacji gospodarczej (BIG) i Biuro Informacji Kredytowej. Gromadzą dane o płatnościach zarówno firm, jak też osób indywidualnych. Ale nie wszystkie. Te instytucje nie są wywiadowniami gospodarczymi i nie zajmują się wyszukiwaniem informacji o dłużnikach. Rejestrują jedynie dane napływające od wierzycieli. Do rejestru dłużników trafiają przede wszystkim klienci banków i innych instytucji udzielających kredytów i innych form finansowania, takich jak pożyczki, leasing czy faktoring. Ale nie tylko. Umowy z BIG-ami podpisują operatorzy telekomunikacyjni, sieci telewizji kablowych, ubezpieczyciele, dostawcy elektryczności, wody, firmy świadczące usługi komunalne, spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe itp. Nie wszystkie długi są jednak rejestrowane.

Dług przedsiębiorcy musi osiągnąć minimum 500 zł, osoby fizycznej — minimum 200 zł. Zgłoszenie takich długów obwarowane jest jednak dodatkowym warunkiem: zaległość w spłacie musi wynieść co najmniej 60 dni. To nie wszystko. Zgłaszający niespłacony dług ma obowiązek poinformować o tym dłużnika i dopiero po upływie kolejnych 30 dni może przekazać informację do BIG-u.

Mimo tych obwarowań, umieszczenie w rejestrze dłużników jest dotkliwą karą dla wszystkich korzystających z usług finansowych. Konsekwencją obecności na "czarnej liście" są poważne trudności, a nawet brak możliwości uzyskania jakiegokolwiek kredytu czy pożyczki.

— Z rejestrów długów korzystamy na etapie rozpatrywania wniosków kredytowych. Nieobecność wnioskującego — potencjalnego klienta — w takich rejestrach jest jednym z warunków koniecznych do uzyskania pozytywnej decyzji — mówi Marcin Lucimiński, dyrektor biura ds. małych i średnich przedsiębiorstw w BRE Banku.

Bez premii

Skoro obecność na "czarnej liście" często dyskwalifikuje przedsiębiorcę w staraniach się o kredyt, czyste konto powinno pomóc. Niestety. Wszelkiego rodzaju rejestry dłużników tylko piętnują nieuczciwe firmy i ludzi.

— Dokładnie obserwuję rynek bankowy, ale muszę przyznać, że nie słyszałem o specjalnej ofercie bankowej dla klientów, którzy nigdy nie trafili do rejestru dłużników — przyznaje Piotr Górski, dyrektor departamentu MSP w Raiffeisen Bank Polska.

Warto jednak podkreślić, że obecność na "czarnej liście" nie musi oznaczać bankowej dyskwalifikacji.

— Czasami się zdarza, że klient ma argumenty, że znalazł się w rejestrze niezgodnie z przyjętymi zasadami, np. uregulował dług, spłacił kredyt, tylko zapomniano go wykreślić. Jeżeli uznamy, że te wyjaśnienia mają podstawy, obecność w rejestrze nie dyskwalifikuje starań klienta o uzyskanie finansowania — podkreśla Marcin Lucimiński.

Podobnie podchodzą do sprawy inne banki. Żaden jednak nie tworzy oferty premiującej przedsiębiorców, którzy nigdy nie trafili na listy dłużników.

— Oczywiście, można domniemywać, że firmy, które nigdy nie widniały w rejestrach dłużników, potrafią dobrze zarządzać płynnością, co znajduje odzwierciedlenie także w ich bieżących raportach finansowych. Takie przedsiębiorstwa mają większe szanse na finansowanie — sumuje Marcin Lucimiński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Strona główna / Rejestry tylko piętnują tych, którzy nie płacą