Reklama „Pulsu Biznesu” rozpętała burzę
Telewizyjna reklama „Pulsu Biznesu” wywołuje skrajne opinie. Są tacy, którym się nie podoba. Wielu zastanawia się, jak można było stworzyć tak niewybredny ich zdaniem obraz. Niezadowolenie nie wyraża się, niestety, tylko w uwagach słownych. Mieliśmy problemy z emisjami reklamy w telewizji publicznej. Ostatni spot przesunięto na późniejszą godzinę.
Spotykaliśmy się również z zarzutami, że autor reklamy nie jest profesjonalistą. Informujemy, że ten „amatorski spot” doceniło jury Międzynarodowego Festiwalu Reklamy w Portoroż. W kategorii media reklama „Pulsu Biznesu” zdobyła pierwszą nagrodę — złotą Pałeczkę.
— Nie spodziewaliśmy się tej nagrody, ale już podczas festiwalu w Cannes reklama wzbudziła spore zainteresowanie — wyjaśnia Chris Matyszczyk, twórca reklamy, dyrektor kreatywny Ammirati Puris Lintas.
Jego zdaniem, obraz nie zawiera nieprzyzwoitych treści. Idea reklamy jest prosta. W „Pulsie Biznesu” znajdują się tak niezbędne informacje, że trudno się z nim rozstać nawet podczas trudnych i niespodziewanych sytuacji, które każdego przecież mogą spotkać w ubikacji.
— Niektórych oburza, że pokazaliśmy biznesmena w takim miejscu. Prawdą jest, że gazety często czytamy właśnie w toalecie — tłumaczy Chris Matyszczyk.
Przyznaje, że spot dobrze odzwierciedla charakter gazety. Jest ona bowiem kontrowersyjna i odważna. MAZ
ZASZOKOWAĆ: Reklama musi przyciągać uwagę. Powinna wzbudzać zainteresowanie. fot. ARC