W Parlamencie Europejskim trwają prace nad przepisami mającymi ograniczyć możliwość reklamy żywności dla dzieci i młodzieży.
Branżę spożywczą, która jest największym reklamodawcą w Polsce, mogą wkrótce dotknąć niespodziewane ograniczenia. W Parlamencie Europejskim trwają bowiem prace zmierzające do wprowadzenia zmian w dyrektywie 89/552/EEC, ograniczających możliwość reklamowania niektórych produktów spożywczych w przekazach telewizyjnych kierowanych do dzieci i młodzieży.
— Chodzi o całkowity zakaz reklamy i promocji produktów spożywczych zawierających podwyższony poziom tłuszczów, cukru i soli. W praktyce oznacza to jawną dyskryminację niektórych grup produktów, które są przecież legalnie dopuszczone do obrotu — mówi Andrzej Gantner, dyrektor Polskiej Federacji Producentów Żywności, która jest przeciwna zmianom.
Projekt budzi kontrowersje także w branży reklamowej.
— Naszym zdaniem, najlepszym sposobem rozwiązania tego problemu jest samoregulacja branży, a więc stosowanie się do przyjętych kodeksów etyki reklamy — mówi Anna Kołodziejczyk z Międzynarodowego Stowarzyszenia Reklamy (IAA) w Polsce.
— Kodeksy takie zostały z sukcesem wprowadzone w wielu krajach UE, w tym także w Polsce. Zawarte w nich zasady w pełni gwarantują rzetelność przekazu reklamowego i uwzględniają specyfikę przekazu skierowanego do dzieci — przekonuje Andrzej Gantner.
Wanda Świętek z badającej rynek reklamy firmy Expert Monitor także jest sceptyczna wobec projektu. Jej zdaniem, nawet po wprowadzeniu ograniczeń specjaliści od reklamy i tak znajdą sposób na ich ominięcie (tak było np. z piwem).
Pierwsze czytanie plenarne projektu dyrektywy w Parlamencie Europejskim zaplanowano na połowę grudnia.