Rekord DJ IA z lekką zadyszką

Tadeusz StasiukTadeusz Stasiuk
opublikowano: 2013-11-18 22:10

Ostatnie godziny poniedziałkowej sesji na amerykańskich giełdach mogły nieco rozczarować inwestorów. Choć niemal przez cały dzień przewaga leżała po stronie obozu byków, na finiszu część indeksów świeciła na czerwono.

A szkoda, bo wcześniej wypracowane zyski wyglądały bardzo obiecująco. Jak choćby w przypadku indeksu Dow Jones, który po raz pierwszy w historii zdołał przebić poziom 16 tys. pkt. Niestety nie udało się mu utrzymać nad tą barierą, ale i tak z grona trzech głównych wskaźników to właśnie indeks największych spółek jako jedyny odnotował na finiszu dodatnią zmianę, sięgająca 0,09 proc.To już 39-ty tegoroczny rekord zamknięcia tego wskaźnika.

Indeks S&P500 stracił 0,37 proc.(w trakcie sesji udało mu się wspiąć ponad poziom 1800 pkt.) zaś Nasdaq opadł o 0,93 proc., głownie za sprawą 6,5-proc. przeceny akcji Facebooka.

W poniedziałkowym kalendarium zabrakło na tyle istotnych danych makro, by miały one wpływ na zachowanie inwestorów. Warto jedynie wspomnieć o utrzymaniu się w listopadzie na poziomie sprzed miesiąca indeksu NAHB rynku nieruchomości, obrazującego panujące na nim nastroje. Analitycy tymczasem liczyli na lekki wzrost wskaźnika.

Wśród największych blue chipów udany dzień mieli akcjonariusze Boeinga. Amerykański potentat branży lotniczej wysforował się przed największego rywala, paneuropejski koncern Airbus zdobywając podczas pierwszego dnia Dubai Air Show Expo kilka rekordowych kontraktów. Cena akcji rosła więc o ponad 1,5 proc.
Spadała wycena akcji Nvidia, znanego producenta układów graficznych. Przecenę wywołał informacja o obniżeniu rekomendacji przez analityków Morgan Stanley.

Radzą oni niedoważanie ich w portfelu (co jest równoznaczne z zaleceniem sprzedaj) wobec wcześniejszej rekomendacji „zgodnie z rynkiem”.

Również w przypadku papierów Microsoftu o deprecjacji kursu przesądziło obniżenie oceny inwestycyjnej, choć tutaj doprowadzili do tego analitycy Bank of America. Swoją decyzję uzasadnili ryzykiem, że rada dyrektorów wybierze dyrektora generalnego, który rozczaruje rynek.