Chodzi o region Ceuta, hiszpańską eksklawę na terytorium Maroka, zamieszkaną przez 82 tys. mieszkańców. Jak podał hiszpański urząd statystyczny, na koniec września stopa bezrobocia w regionie wynosiła 41 proc. Bezrobocie wśród kobiet jest jeszcze wyższe i sięga 57 proc.
Niewiele lepiej niż w Ceucie wygląda sytuacja na rynku pracy w Andaluzji, gdzie bezrobocie przekracza 35 proc. Potężny problem z brakiem zatrudnienia przeżywają też Wyspy Kanaryjskie, gdzie bez pracy jest 34 proc. mieszkańców (tu jednak spora część bezrobocia to wahania sezonowe). Z 17 regionów Hiszpanii, bezrobocie przekracza 30 proc. w pięciu, a w ośmiu jest powyżej 25 proc. Najlepsza sytuacja na rynku pracy panuje w regionie Cantabria, na północy Hiszpanii. Bezrobocie wynosi tam "zaledwie" 16 proc. (patrz tabelę obok). Średnie w Hiszpanii bez pracy jest 25 proc. dorosłych obywateli.
Co ważne, dane o hiszpańskim bezrobociu publikowane są według metodologii bliskiej do unijnej, czyli dotyczą jedynie osób faktycznie bezrobotnych, a więc aktywnie poszukujących pracy. Osoby, które są zarejestrowane w urzędach pracy, ale nie wykazują się aktywnością w poszukiwaniu zatrudnienia, nie są ujęte w rejestrze.
W Polsce najwyższe bezrobocie panuje w województwie warmińsko-mazurskim, gdzie wynosi ono 19,5 proc. Spośród powiatów najgorzej sytuacja wygląda w powiecie szydłowieckim, gdzie bezrobocie wynosi 36,2 proc. (dane te jednak uwzględniają również osoby tylko formalnie bezrobotne, a więc nie poszukujące pracy lub pracujące na czarno).
