W lipcu ceny produkcji sprzedanej w przetwórstwie obniżyły się o 5,8 proc. r/r. Wcześniejszy rekord spadku zdarzył się tuż po kryzysie finansowym, na początku 2010 r., i wyniósł -4,4 proc.
Największy spadek cen notują obecnie branże energochłonne — paliwowa, chemiczna, metalowa i papiernicza. Wskazuje to na kluczową rolę zmian cen energii w dyktowaniu kierunku i tempa zmian cen produkcji. Spadek cen jest też widoczny w branżach produkujących dobra przetworzone, które mają relatywnie niewielki udział energii w kosztach — elektronicznej, transportowej (produkcja sprzętu), maszynowej i meblarskiej. To wskazuje na efekty malejącego popytu, które są pochodną niskiego popytu konsumpcyjnego oraz nadmiaru zapasów produktów gotowych.
Cały sektor przetwórczy znajduje się obecnie w recesji, która jest widoczna w wielu wskaźnikach. Produkcja sprzedana obniżyła się w lipcu o 2,3 proc. r/r, co jest szóstym z rzędu miesiącem spadku — to najdłuższa taka seria od lipca 2009 r. Obniża się również zatrudnienie w przetwórstwie. W lipcu liczba etatów była o 1,2 proc. niższa r/r. Nie licząc pandemii, jest to najgorszy wynik od kwietnia 2010 r. Firmy zaczynają też wstrzymywać podwyżkę wynagrodzeń. W lipcu przeciętne wynagrodzenie w przetwórstwie spadło o 0,8 proc. m/m, co jest pierwszym lipcowym spadkiem od 2016 r. (porównuję tylko ten miesiąc ze względu na silny efekt sezonowy w wynagrodzeniach).
Recesja w przetwórstwie nie jest zaskoczeniem, bo po ogromnej hossie z lat 2021-22 musiała przyjść korekta, ale długość tej recesji wydaje się być dla firm zaskakująca. Widać to po wskaźnikach nastrojów przedsiębiorstw, które po krótkiej poprawie w pierwszych miesiącach tego roku systematycznie się pogarszają.
Przełożenie recesji przemysłowej na całą gospodarkę natomiast jest ograniczone. Poza przetwórstwem zatrudnienie jest stabilne. Inwestycje przemysłowe na razie się nie załamały, co pozwala na podtrzymanie popytu w gospodarce w warunkach, gdy popyt konsumpcyjny jest niski. Wiele wskazuje na to, że recesja wciąż jest traktowana jako oczywista korekta po ogromnym wzroście produkcji w poprzednich latach. Firmy mają bufory finansowe, by ją przetrzymać, jeżeli nie przerodzi się w dłuższe i głębsze załamanie.
Pozytywnym efektem recesji w produkcji towarów jest zmniejszenie presji inflacyjnej w całej gospodarce. Warto przypomnieć, ze fala inflacji w 2021 r. zaczęła się właśnie w przemyśle, później roznosząc się na usługi. Teraz przemysł jako pierwszy wysyła impuls deflacyjny.
Oczywiście ugasić inflację jest trudniej, niż ją rozniecić, więc nie można liczyć na to, że już wkrótce problem inflacji zniknie. Przełożenie cen hurtowych na detaliczne jest na razie ograniczone, a jednocześnie ceny usług wciąż rosną szybko. Pozytywny jest jednak fakt, że spirala cenowa zaczęła się odwracać. Dzięki temu proces dezinflacji będzie łatwiejszy — będzie odbywał się przy niższych stopach procentowych, płytszej recesji w całej gospodarce i niższym bezrobociu. Koniec końców złe dane z przemysłu z punktu widzenia sytuacji całej gospodarki mogą więc być dobre.

