Rentowność obligacji 2-letnich Niemiec spadła do rekordowo niskiego poziomu. To skutek rosnącego poszukiwania „bezpiecznych przystani” przez inwestorów w związku z doniesieniami o rosnących szansach na zwycięstwo Marine Le Pen w wyborach prezydenckich we Francji.
Rentowność obligacji 2-letnich Niemiec spadała w środę o nawet 5 pkt bazowych do minus 0,915 proc. To spowodowało wzrost spreadu między rentownością obligacji USA o tym samym terminie wykupu i obligacjami Niemiec do 213 pkt bazowych, czyli najwięcej od marca 2000 roku.

- Ludzie po prostu boją się przeoczyć moment. Jeśli zobaczymy jakąś stabilizację doniesień politycznych zatrzymamy się na obecnym poziomie i nie widzę możliwości, aby rentowność spadła do minus 1 proc. – powiedział Alexander Aldinger, strateg rynku stóp w Bayerische Landesbank w Monachium.
Ostatnie sondaże wyborcze pokazały rosnące poparcie dla Marine Le Pen, liderki prawicowego Frontu Narodowego, w wyborach prezydenckich we Francji, których pierwsza tura odbędzie się 23 kwietnia. Le Pen prawdopodobnie wygra ją, ale sondaże pokazujące preferencje podczas drugiej tury wskazywały jeszcze niedawno, że wygra ją któryś z jej kontrkandydatów. W ostatnich badaniach pojawiła się jednak tendencja sygnalizująca wzrost poparcia dla Le Pen w drugiej turze wyborów, która odbędzie się 7 maja.
Oprócz wydarzeń politycznych na różnicę rentowności wpływa także rozbieżność polityk monetarnych w USA i eurolandzie. Fed sygnalizuje trzykrotne podwyższenie stóp w tym roku, a EBC może nadal kontynuować politykę luzowania.
Aldinger powiedział, że inwestorzy uważają iż są chronieni przez EBC „na krótkim końcu” krzywej rentowności i unikają „długiego końca” gdzie rośnie ryzyko. Ma o tym świadczyć m.in. fiasko sprzedaży wartej 1 mld EUR emisji 30-letnich obligacji Niemiec w środę.
Simon Derrick, główny strateg walutowy Bank of New York Mellon w Londynie ostrzega, że tak mocny wzrost spreadów w Europie i między Niemcami a USA przypomina sytuację na rynku podczas kryzysów walutowych Wielkiej Brytanii i Francji w 1992 i 1993 roku.
Podpis: Marek Druś, Bloomberg