Dużo gorszy niż oczekiwano raport o amerykańskim rynku pracy w listopadzie okazał się katalizatorem wzrostów na rynkach akcji. S&P 500, Dow Jones, Nasdaq Composite i Russell 2000 po raz pierwszy od stycznia 2018 roku osiągnęły na tej samej sesji rekordową wartość. Inwestorzy uznali, że złe wiadomości z rynku pracy oraz zła sytuacja epidemiczna w USA zmuszą polityków do uchwalenia w końcu pakietu wsparcia gospodarki. Umocniło ich w tym oświadczenie prezydenta-elektra Joe Bidena wywołane raportem z rynku pracy, w którym wezwał do pilnych działań i zasygnalizował, że po ewentualnym pakiecie w grudniu możliwy będzie kolejny, w styczniu. Obligacje USA taniały, a drożała ropa. Wśród spółek największym popytem cieszyły się te najbardziej czułe na zmiany cyklu koniunkturalnego.

Na zamknięciu drożało 80 proc. spółek z S&P500. Z 11 głównych segmentów indeksu popyt przeważał w 9. Największym cieszyły się akcje spółek energii (5,4 proc.) i materiałowych (2,0 proc.). Jako jedyne przewagę podaży notowały segmenty dyskrecjonalnych dóbr konsumpcyjnych (-0,1 proc.) i użyteczności publicznej (-1,0 proc.).
Zdrożały 24 z 30 blue chipów wchodzących w skład średniej Dow Jones. Najmocniej drożały akcje producenta ciężkiego sprzętu budowlanego Caterpillar (4,3 proc.), koncernu naftowego Chevron (3,9 proc.) oraz giganta usług IT IBM (2,9 proc.). Po przeciwnej stronie tabeli znalazły się Apple (-0,6 proc.), sieć sklepów budowlanych Home Depot (-1,5 proc.) oraz Boeing (-1,9 proc.).
Na Nasdaq 70 proc. spółek kończyło dzień wzrostem kursu. Z tych o największej kapitalizacji większość drożała. Oprócz Apple (-0,6 proc.), spadały jeszcze tylko kursy Amazon.com i Facebooka (po -0,7 proc.). Największym popytem cieszyły się akcje spółek półprzewodnikowych, m.in. Broadcom (3,0 proc.), Qualcomm (5,1 proc.) i Intela (1,95 proc.).