Rekrutacja może przynieść zysk, zamiast być kosztem

Tadeusz Markiewicz
opublikowano: 1999-12-17 00:00

Rekrutacja może przynieść zysk, zamiast być kosztem

Kiedy prezes dowiaduje się, że jego podwładny odchodzi i trzeba na jego miejsce znaleźć nowego pracownika, to nerwowo łapie się za kieszeń. Nie ma co ukrywać — rekrutacja jest „niepotrzebnym” kosztem. Po pierwsze, jeśli nową osobę ma znaleźć dział personalny tracącej pracownika firmy, to jego obsada musi poświęcić na to czas (choć mogłaby zająć się czymś znacznie bardziej pożytecznym). Wynajęcie agencji doradztwa personalnego to też spory koszt. Jeśli potrzebny będzie menedżer wyższego szczebla, to renomowane firmy executive search mogą „skasować” od 20 do 40 tys. dolarów za osobę.

OKAZUJE SIĘ jednak, że rekrutacja nie musi być kosztem, a wręcz przeciwnie, może być przedsięwzięciem dochodowym. Przykład? Dwie łódzkie firmy postanowiły przygotować kurs dla trenerów. To może być strzał w dziesiątkę, bo na tego typu pracowników popyt stale rośnie. Kurs nie jest tani, bo kosztuje — za siedem spotkań — 7 tys. zł. Jak zapewnia przedstawicielka organizatorów, weźmie w nim udział nawet do 60 osób w dwóch grupach: początkującej i zaawansowanej. Jeśli tyle osób się zdecyduje, to łatwo policzyć, że do kasy wpłynie 420 tys. zł. W ogłoszeniu pojawia się także informacja, która albo jest rzeczywistym odzwierciedleniem potrzeb organizatorów, albo wabikiem dla przyszłych uczestników, że najlepszym z nich firma może zaproponować współpracę. Jeśli jest to prawda, to rekrutacja w przypadku tych dwóch łódzkich firm nie będzie kosztem, lecz przyniesie zysk.

NA TAKIE rozwiązania decydują się również zagraniczne firmy. Duże biuro turystyczne ogłasza, że poszukuje pilotów rezydentów. Co robi? Zaprasza kandydatów do specjalnej szkoły. Oferta wydaje się dość kusząca. Oprócz zdobycia wiedzy merytorycznej, kandydat na pilota może spędzić cztery tygodnie na Cyprze. Za taką przyjemność trzeba jednak zapłacić 2,5 tys. zł. Może warto, bo ponoć dla najlepszych absolwentów szkoły „praca bliżej słońca — gwarantowana”.

W NAJLEPSZEJ sytuacji są pracownicy wyższych uczelni ekonomicznych, prowadzący własne firmy konsultingowe. Nie muszą się ogłaszać tak, jak tzw. Wielka Piątka. W trakcie zajęć mogą wyłuskać najlepszych studentów i zaproponować im odpowiednio — staż i pracę. Taka rekrutacja to po prostu przyjemność. Bez dodatkowych kosztów...