W okresie pandemii zatrudnienie straciło wielu specjalistów i menedżerów o unikatowych kwalifikacjach. Pozbyły się ich takie branże, jak motoryzacja, gastronomia i hotelarstwo, ale natychmiast okazję zwęszyli pracodawcy, którzy w kryzysie radzą sobie znacznie lepiej — bo nie dość, że firmy kurierskie, dostawcy IT oraz producenci środków czystości wreszcie mogą zaspokoić swoje potrzeby kadrowe, to jeszcze za fachową siłę roboczą płacą mniej niż kiedykolwiek wcześniej. Zagrożeni długotrwałym bezrobociem kandydaci mają dziś skromniejsze oczekiwania finansowe. Czy zważywszy na tzw. nową normalność proces pozyskiwania wartościowych pracowników jest łatwiejszy albo wymaga mniejszego profesjonalizmu?
Światło na sprawę rzuca raport „Efektywność rekrutacji”, opracowany przez portal kadrowo-pracowy eRecruiter. Ankietowani specjaliści HR twierdzą, że jako łowcy talentów stanęli przed nowymi wyzwaniami. Większa dostępność ludzi na rynku wydaje się zaletą, ale znalezienie osoby o pożądanych kompetencjach wcale nie jest bułką z masłem. Zwłaszcza że duża część procesów rekrutacyjnych odbywa się zdalnie.
— Po długich tygodniach lockdownu firmy szukają ludzi, którzy pozwolą podjąć przerwane przez koronawirusa działania i odbudować rynkową pozycję. Muszą skrócić czas pozyskania pracowników, aby obniżyć straty wynikające z nieobsadzonych wakatów — komentuje Monika Różycka, specjalista ds. marketingu w serwisie eRecruiter.
72 proc. respondentów postrzega prowadzone w swoich firmach rekrutacje jako ustandaryzowane i efektywne. Jeśli pojawiają się jakieś problemy, zdaniem badanych wina leży najczęściej po stronie kandydatów (kiepskie CV) lub menedżerów, którzy są opieszali w ocenie aplikujących. Na korzyść kadry kierowniczej przemawia jednak to, że angażuje się w nabory i zna zasady przyświecające tym procesom. Niektóre stanowiska pracy, np. manualne, nie cieszą się dużym zainteresowaniem. Funkcje specjalistyczne — odwrotnie. Na każdą ofertę przychodzą dziesiątki, jeśli nie setki odpowiedzi. Trudno wszystkie przeanalizować z należytą starannością, bo liczebność działów HR jest ograniczona. Z pomocą przychodzi technologia.
— Przejrzenie wszystkich CV bywa czasochłonne. Bardzo pomocne okazuje się więc zastosowanie filtrów na pierwszym etapie selekcji — mówi Agnieszka Ziach, starszy specjalista do spraw rekrutacji, rozwoju i employer brandingu w DPD.
Prawie 90 proc. HR-owców używających systemów rekrutacyjnych deklaruje, że są one dla nich niezbędną pomocą. Dlaczego warto czasami przyjrzeć się efektywności rekrutacji?
— Procesy te są bardzo złożone. Im więcej czynników monitorujemy, tym większa jest nasza wiedza. Każdy z mierników informuje nas o jakości konkretnego etapu rekrutacji. Dzięki temu wiemy, nad czym konkretnie powinniśmy pracować — tłumaczy Dorota Gotowicka, menedżer HR w spółce Igus.
Nie sposób zarządzać tym, czego nie da się ująć w statystyki, liczby i tabelki.