Mimo że mamy rynek pracownika, firmy nie obniżają poprzeczki. Przeciwnie, dziś trudniej zrobić dobre wrażenie na rozmowie wstępnej niż kilka lat temu, gdy rekruterzy zadawali standardowe pytania: co uważa pani za swój największy zawodowy sukces? Jakie są pani największe atuty? Odpowiedzi można było recytować z pamięci.
Od pewnego czasu przedsiębiorcy zatrudniają profesjonalnych HR-owców, którzy za pomocą testów odkryją w parę chwil nasze umiejętności i cechy charakteru. Musimy np. wypełnić arkusz z ponad 150 pytaniami, które dotyczą nie tylko sfery zawodowej, ale także predyspozycji wiążących z daną ofertą.
— Trudność polega na tym, że nie ma dobrych i złych wyborów. Tylko rekrutujący wiedzą, jakich właściwości u kandydata szukają. Czasami jakaś cecha, choćby umiejętność pracy w grupie, wydaje mu się zaletą, lecz z perspektywy pracodawcy może być to wada, bo potrzebuje on kogoś do obsadzenia bardzo indywidualnego stanowiska — mówi Agnieszka Szczypińska z Agencji Pośrednictwa Pracy GP People.
Innym sposobem na prześwietlenie kandydata jest tzw. scouting. HR-owcy pojawiają się tam, gdzie upatrzony fachowiec pracuje lub spędza wolny czas. Zbierają opinie na jego temat, ale — co chyba ciekawsze — kontaktują się z nim, udając klienta. W swoim naturalnym środowisku, inaczej niż na rozmowie o pracy, ludzie zachowują się naturalniej i szczerzej.