Relpol, producent przekaźników elektromagnetycznych z GPW, ma za sobą ciężki okres. Od 2007 do 2010 r. miała straty. Rok temu było lepiej — zysk netto wyniósł 6,9 mln zł. Efekty przyniosła restrukturyzacja z 2010 r.
— Główne działania dotyczyły zamykania nierentownych spółek zależnych, renegocjacji umów z odbiorcami i dostawcami oraz zmian technologicznych i organizacyjnych — mówi Rafał Gulka, prezes Relpolu.
Wynikom szkodziła konkurencja tanich dostawców ze Wschodu. W tym roku gospodarka Chin spowalnia, na czym zyskują firmy z Europy.
— Na rynku chińskim ceny rosną, a terminy dostaw są coraz dłuższe. Wyroby Relpolu zyskują na cenie, jakości i terminach dostaw — twierdzi Rafał Gulka.
Poprawę wyników mogą pokrzyżować spowolnienie w Europie i duża zmienność na rynku walut. Ponad 60 proc. przychodów pochodzi z eksportu, głównie do strefy euro.
— Niekorzystne dla spółki są wahania kursów walut, a nie ich stały, choć wysoki, poziom. Wyższy kurs to wyższe koszty zakupu materiałów, ale również większe wpływy ze sprzedaży — mówi prezes Relpolu.
Relpol inwestuje w rozbudowę mocy w zakładzie w Żarach. Planowaną wydajność osiągnął zakład na Ukrainie, gdzie przeniesiono produkcję z Litwy. Zarząd nie oczekuje pogorszenia wyników.
— W wynikach za I kw. nie widać wyhamowania. Ten rok będzie dla spółki równie dobry jak poprzedni — mówi prezes.