Czytasz dzięki

Remedium zapóźnienia polskiej energetyki

Rozmawiał Bartłomiej Mayer
opublikowano: 10-09-2020, 22:00

Zagrożeniem dla fotowoltaiki jest polityka, stan sieci przesyłowej oraz wszelkie próby ręcznego sterowania taryfami — mówi Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej.

Posłuchaj rozmowy w formie podcastu:

„PB”: W Polsce przeżywamy boom fotowoltaiczny. Firmy z branży drzwiami i oknami walą na giełdę. Czy nie jest to przypadkiem rodzaj bańki spekulacyjnej?

Grzegorz Wiśniewski: Fotowoltaika jest mała i ma dobry image, właśnie dlatego może zdobywać i zdobywa finansowanie poprzez giełdę, a pojęcie bańka spekulacyjna jest nierozerwalnie związana właśnie z grą giełdową. Nie uważam, żeby fotowoltaika była w jakiś sposób predestynowana, aby stać się bańką, jednak przecież na giełdzie z samej jej natury mamy raz wzrosty, raz spadki.

Bańki spekulacyjne mają to do siebie, że wcześniej czy później pękają. Czy także tu czeka nas coś takiego?

To jest możliwe w przypadku pojedynczych firm, ale nie w przypadku całej branży. Fotowoltaika stała się właściwie remedium na zapóźnienie całej polskiej energetyki. Wielkim sojusznikiem fotowoltaiki są regulacje unijne, które wymuszają realizację celu w postaci określonych udziałów odnawialnych źródeł energii w bilansie zużycia energii. Już wiemy, że najbliższego celu na 2020 r. nie spełnimy. Możemy się do niego przybliżyć dzięki zaangażowaniu źródeł, które da się szybko postawić i szybko przyłączyć do sieci. Fotowoltaika do takich właśnie należy.

Czyli pana zdaniem nie grozi nam to, że fotowoltaika stanie się bańką, która szybko pęknie?

Fotowoltaice jako całej branży raczej to nie grozi, natomiast na pewno niektórzy gracze na tym rynku będą mieli kłopoty, bo patrzą tylko na możliwości zarabiania, a nie patrzą na ryzyko.

Gdzie ono jest?

To bardzo trudno zweryfikować, ale głównym jest z pewnością ryzyko polityczne. Mówimy o technologii, która nie jest jeszcze w pełni skomercjalizowana, czyli nie jest w stanie działać bez wsparcia. Nie wiadomo, kiedy przyjdzie moment, gdy stanie się komercyjnie opłacalna. To może być ten rok, może przyszły, a może 2025. W tym momencie fotowoltaika jest jednak całkowicie uzależniona od polityki i od instrumentów wsparcia. Tutaj bardzo ważna jest z jednej strony polityka unijna, ale z drugiej stan naszego budżetu i wrażliwość naszej gospodarki na ceny energii. Energetyka wiatrowa generalnie w systemie już obniża ceny energii, fotowoltaika jeszcze nie. W tej sytuacji każde zbyt raptownie ograniczone wsparcie może oznaczać kłopoty.

Ale to nie wszystko…

Oczywiście. Drugi bardzo istotny problem to słaby stan naszych sieci elektroenergetycznych. Dotychczas nie były one rozwijane z myślą o przyłączaniu zarówno dużych farm fotowoltaicznych, jak też instalacji konsumenckich. Co więcej — nie ma żadnego planu ich rozwoju pod kątem fotowoltaiki. Ani na poziomiesieci wysokiego i średniego, ani niskiego napięcia. Mamy opóźnienia we wprowadzaniu tzw. inteligentnej sieci energetycznej. Na razie inteligentne są tylko instalacje prosumenckie, a sieć nie. To grozi tym, że gdy w węzłach sieci pojawi się zbyt wysokie napięcie, będzie dochodzić do wyłączeń.

Trzecim zagrożeniem dla fotowoltaiki są wszelkie próby ręcznego sterowania taryfami dla odbiorców końcowych, zwłaszcza dla prosumentów. Jest tendencja, aby gospodarstwa domowe były subsydiowane przez przemysł. Dochodzi też do zamrażania cen. Jeżeli ten proces będzie postępował, to bardzo trudno będzie uzyskać opłacalność inwestycji prosumenckich. I na koniec — jest dążenie części sektora elektroenergetycznego, aby upodobnić fotowoltaikę i energetykę do telekomunikacji, czyli wprowadzić tzw. taryfy abonamentowe. To oznacza, że płaci się w zasadzie tyle samo, niezależnie od tego, czy zużywa się energię czy nie, więc prosumenci nie zaoszczędzą na rachunkach. Do tego dochodzi jeszcze ogólna percepcja tej branży w społeczeństwie. Istnieje ryzyko, że za chwilę pojawią się protesty.

Fotowoltaika — poza energetyką prosumencką dachową — zajmuje przestrzeń i — inaczej niż wiatrowa — nie pozwala na wielofunkcyjne wykorzystanie obszaru. Fotowoltaika zabiera więc tereny uprawne i tereny pod inne cele. Ta technologia, choć fizycznie nie zagraża niczyjemu bezpieczeństwu, nie wpływa na krajobraz, ale może zagrażać pewnym biznesom. Bardzo ważne jest takie jej rozwijanie, aby nie straciła przychylności społecznej i politycznej.

Wywiad jest skróconym zapisem rozmowy z odcinka podcastu „Puls Biznesu do słuchania” pt. „Energia najlepsza pod słońcem”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał Bartłomiej Mayer

Polecane