W Polsce współpraca środowiska naukowego i przedsiębiorców idzie bardzo opornie. Jedną z przyczyn są odmienne oczekiwania osób z obu światów. W efekcie — jeśli chodzi komercjalizację naukowych badań i innowacyjność — jesteśmy daleko za europejską czołówką, wiele brakuje nam nawet do unijnej średniej.
Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW) nie przestaje jednak szukać kolejnych sposobów, aby zbliżyć obie sfery. Najnowszą propozycją jest program „Brokerzy innowacji”. Chodzi o osoby, które będą pośredniczyły między naukowcami i przedsiębiorcami i mają ułatwić komercjalizację.
Łącznik obu sfer
— Instytucja brokerów innowacji jest znana we wszystkich krajach, gdzie nauka współpracuje z gospodarką. Polski rynek B+R ciągle się rozwija i pilnie potrzebuje ekspertów, którzy profesjonalnie zajmą się szukaniem partnerów biznesowych dla uczelni — mówi Barbara Kudrycka, minister nauki i szkolnictwa wyższego.
Do brokerów będzie należało m.in. tworzenie sieci kontaktów i organizacja spotkań przedsiębiorców z naukowcami. Osoby na tym stanowisku przygotują wykazy projektów badawczych, które mają wysoki potencjał komercyjny. Ich zadaniem będzie także inicjowanie nowych spółek typu spin off i zawieranie umów licencyjnych. Pieniądze na brokerów mogą dostać jednostki organizacyjne uczelni współpracujące z centrami transferu technologii.
We wniosku trzeba wskazać brokera innowacji działającego w określonym obszarze wiedzy (jeden wniosek — jeden kandydat). W ramach uczelni możliwe jest dofinansowanie maksymalnie pięciu wniosków. Brokerzy będą mogli poszerzać swoje kompetencje podczas cyklu szkoleń organizowanych i finansowanych przez resort nauki. Wnioski o dotacje można składać do 19 maja, a ministerstwo przeznaczy na nowy program łącznie 6,5 mln zł.
Pakiet propozycji
„Brokerzy innowacji” to kolejna inicjatywa dotycząca zbliżenia środowisk nauki i biznesu. W tym kierunku idzie też realizowany w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR) pilotażowy program BRIdgeVC, który łączy publiczno-prywatne wsparcie komercjalizacji wyników prac badawczo-rozwojowych z udziałem funduszy kapitałowych. W lutym minister Kudrycka zaproponowała szereg rozwiązań pod nazwą „Pakiet dla innowacji”. Jeden z jego pomysłów zakłada, aby prawa majątkowe do wynalazków mieli tworzący je naukowcy, a nie — tak jak obecnie — uczelnie, na których pracują.
— Można to nazwać uwłaszczeniem naukowców. Dzięki tej zmianie wynalazcy sami dostrzegą interes w tym, by ich rozwiązania technologiczne nie leżały na półkach. Jeśli autor wynalazku jest właścicielem praw majątkowych, to będzie osobiście zainteresowany, by negocjować z przedsiębiorcą warunki komercjalizacji — mówi Barbara Kudrycka.
Zysk z wprowadzenia w życie nowego rozwiązania czerpałyby trzy strony — naukowiec, firma i uczelnia. O tym, ile zarobi ostatnia, ma decydować umowa między naukowcem a instytucją. Pracownik miałby płacić uczelni za korzystanie z jej laboratoriów i sprzętu — jednak maksymalnie 25 proc. pieniędzy, które sam otrzyma z wdrożenia wynalazku.
To rozwiązanie ma dotyczyć tylko naukowców, którzy są zatrudnieni w uczelniach publicznych, instytutach badawczych i naukowych PAN. Ministerstwo proponuje też, aby możliwe było przekazanie przez firmy 1 proc. podatku CIT na rzecz wskazanych przez nie jednostek naukowych. Najwięksi płatnicy będą mogli odpisać część podatku dla nawet trzech podmiotów badawczych.