Resort chce rozluźnić zapisy traktatu z Unią

Agnieszka Berger
opublikowano: 2005-03-31 00:00

Ministerstwo środowiska chce negocjacji z Unią. Przedstawi jej strategię ograniczania emisji SO2, licząc na złagodzenie nierealnych wymagań.

Wiele wskazuje na to, że energetycy się doczekali. Ministerstwo Środowiska (MŚ) przygotowuje się do negocjacji z Unią Europejską w sprawie limitów emisji dwutlenku siarki (SO2) przez polskie firmy. Producenci energii obawiają się, że jeśli będą musieli zrealizować najbardziej rygorystyczne zapisy traktatu akcesyjnego, ceny energii poszybują w górę, a konieczność wyłączenia „najbrudniejszych” bloków spowoduje, że około 2008 r. kraj stanie w obliczu deficytu na rynku prądu. Tak zwane cele pośrednie mówią o ograniczeniu emisji SO2 do poziomu 454 tys. ton w 2008 r., 426 — w 2010 r. i 358 — w 2012 r.

To nie wszystko. Polskie elektrownie czują się oszukane. Dla najmniej ekologicznych polskich bloków energetycznych w traktacie przewidziano derogacje umożliwiające emitowanie (przy odpowiednio krótkim czasie pracy) większej ilości SO2, niż wynikałoby to z tzw. dyrektywy LCP, która w 2008 r. zaostrzy normy emisyjne w całej Unii. Tymczasem limity przyznane Polsce w innym miejscu tego samego traktatu nie tylko wykluczają korzystanie z derogacji, ale też pośrednio narzucają naszym elektrowniom wymagania wyższe niż dyrektywa lub znaczne ograniczenie produkcji. Dlatego energetycy od dawna domagają się, by rząd jak najszybciej przystąpił do wyjaśnienia z Unią tych sprzeczności.

Strategia zamiast planu

Zamiar rychłego rozpoczęcia rozmów z Komisją Europejską (KE) zapowiada Tomasz Podgajniak, sekretarz stanu w MŚ. Jednak, wbrew radom energetyków, resort nie zamierza przedstawiać KE przygotowanego w ubiegłym roku tzw. krajowego planu redukcji emisji (KPRE) uwzględniającego derogacje, a nie pułapy traktatowe.

— Przedstawianie komisji KPRE sprzecznego z traktatem nie ma sensu, bo natychmiast zostanie odrzucony i niczego nie uzyskamy. Mamy inny pomysł na rozmowy z Unią. Przygotowujemy nowy dokument: strategię osiągania celu akcesyjnego. Z nim chcemy iść do komisji — deklaruje Tomasz Podgajniak.

Strategia ma opisywać sposób, w jaki Polska zamierza zrealizować wymagania Unii w zakresie emisji, niekoniecznie wywiązując się po drodze z zapisanych w traktacie celów pośrednich. Jednak do uzyskania ulg emisyjnych nie wystarczy zgoda KE.

— Ponieważ chodzi o traktat, będziemy musieli negocjować z każdym z członków Unii — twierdzi minister.

Według niego, najsilniejszym argumentem w rozmowach z 24 państwami ma być fatalny wpływ ścisłej realizacji zapisów traktatowych na konkurencyjność polskiej gospodarki.

Handel wewnętrzny

Kiedy MŚ przystąpi do negocjacji? Tomasz Podgajniak deklaruje, że jeszcze w kwietniu resort przedstawi strategię rządowi. Rozmowy z Unią zacznie po uzyskaniu jego zgody. Kończyć je będzie jednak z pewnością nowy rząd. Minister przyznaje, że na takie rozmowy potrzeba przynajmniej kilkunastu miesięcy.

Nowy rząd wprowadzi też system wewnętrznego handlu uprawnieniami do emisji SO2 — oczywiście pod warunkiem, że będzie kontynuował projekty poprzedników. MŚ pracuje nad systemem tzw. benchmarkingu otwartego, który ma polegać na ustaleniu dopuszczalnego poziomu emisji SO2 w przeliczeniu na 1 MWh wyprodukowanej energii. Każdy producent dostanie uprawnienia na tyle MWh, ile wyprodukuje. Jeśli wyemituje przy tym zbyt dużo SO2, będzie musiał dokupić uprawnienia od czystszej elektrowni.

Zdaniem Tomasza Podgajniaka, system, który ma motywować polskich producentów do inwestowania w ekologię, powinien wejść w życie 1 stycznia 2006 r. i działać przynajmniej przez 3-5 lat.