Resort energii nie liczy na prąd z wody

Katarzyna Kapczyńska, Magdalena Graniszewska
opublikowano: 02-12-2018, 22:00

W strategii dla energetyki minister energii nie prognozuje rozwoju hydroenergetyki, ale domagać się tego będzie minister gospodarki morskiej

W projekcie Polityki Energetycznej Państwa (PEP) do 2040 r., który minister energii ogłosił przed tygodniem, o energetyce wodnej nie ma prawie nic. Rozczarowało to środowiska związane z gospodarką wodną a także Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej (MGMiŻŚ). Konsultacje trwają do 15 stycznia 2019 r.

Na takie inwestycje, jak te związane z zaporą we Włocławku, Polska przeznacza
miliardy. Chodzi o regulowanie rzek, kaskadyzację i budowę elektrowni wodnych.
Zobacz więcej

MILIARDY NA WODĘ:

Na takie inwestycje, jak te związane z zaporą we Włocławku, Polska przeznacza miliardy. Chodzi o regulowanie rzek, kaskadyzację i budowę elektrowni wodnych. Fot. Wojciech Wójcik

W PEP wody mało

„Ze względu na niewielki krajowy potencjał wodny nie przewiduje się znaczącego wzrostu wykorzystania potencjału wód płynących” — czytamy w PEP. Ministerstwo Energii, które przygotowało projekt PEP, zapowiada, że dokument powinien być co dwa lata aktualizowany. Zauważa też, że „warto poszukiwać nowych sposobów wykorzystania hydroenergetyki, także w małej skali”.

Prognozy przedstawione w PEP nie zakładają jednak wodnych wzrostów. Kolorowy wykres obrazujący przewidywane zmiany w miksie energetycznym zawiera czarny pasek dotyczący elektrowni wodnych. Do 2040 r. pasek nie zmienia szerokości. To oznacza, że dzisiejsza moc wodnych źródeł, wynosząca ok. 1000 MW, za dwadzieścia lat będzie identyczna, ale jej udział w całkowitej mocy polskich źródeł energii spadnie. PEP przewiduje wzrost mocy z ok. 40 tys. MW do ponad 70 tys. MW w 2040 r.

Wisła ma rolę do odegrania

Tymczasem MGMiŻŚ przekonuje, że energetyka wodna powinna być w PEP mocniej akcentowana.

„Ze wstępnej analizy dokumentu wynika, że wyraźniej należałoby zaznaczyć wykorzystanie potencjału energetycznego śródlądowych dróg wodnych, będące ważnym elementem racjonalnego gospodarowania zasobami wodnymi. Z dotychczasowych opracowań wynika, że 80 proc. energetycznych zasobów wód przypada na Wisłę i jej dopływy, w tym aż 50 proc. koncentruje się na dolnej Wiśle. Biorąc pod uwagę potencjał energetyczny dolnej Wisły, jej kompleksowe zagospodarowaniemoże odegrać dużą rolę nie tylko przy pozyskiwaniu ekologicznej, czystej energii, lecz przede wszystkim pozwoli zwiększyć bezpieczeństwo energetyczne państwa” — napisali przedstawiciele biura prasowego MGMiŻŚ w odpowiedzi na pytania „PB” dotyczące opinii do projektu ME.

Zapewniają również, że jednym z głównych zamierzeń inwestycyjnych jest inwestowanie w energetykę wodną nie tylko na Wiśle, lecz także projektowanie wszystkich nowo budowanych stopni wodnych — także na Odrze — z uwzględnieniem elektrowni wodnych.

Tysiące spiętrzeń do analizy

— Widzę niespójność pomiędzy projektem PEP, a Strategią na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju (SOR), przygotowaną przecież przez obecnego premiera — zauważa z kolei Ewa Malicka, prezeska zarządu Towarzystwa Rozwoju Małych Elektrowni Wodnych.

SOR, obejmujący plan gospodarczy dla Polski do 2020 r. i na kolejne 10 lat, przewiduje „zwiększenie wykorzystania i rozwój hydroenergetyki”. Mowa w nim o eliminowaniu barier administracyjnych, o rozwoju przemysłu wytwarzającego urządzenia, a także o wykorzystywaniu potencjału hydroenergii w obszarach po eksploatacji kopalin. Odpowiedzialność za te zadania SOR przypisał Ministerstwu Energii i Ministerstwu Środowiska.

— W Polsce jest ponad 8 tys. spiętrzeń, które można rozważać pod kątem hydroenergetyki — przypomina Ewa Malicka.

Przyznaje, że potencjał energetyki wodnej nie jest w Polsce potężny, ale kraj mógłby zwiększyć skalę jego wykorzystania.

— Wykorzystujemy go w ledwie 20 proc., podczas gdy zagranicą robi się to średnio w 50 proc. — podkreśla Ewa Malicka.

Grube miliardy do wydania

Mimo że w PEP wody prawie nie ma, to rząd zamierza w ten sektor inwestować spore pieniądze. Tuż przed wyborami samorządowymi premier Mateusz Morawiecki zapowiadał rychłe postępowania przetargowe na budowę stopnia wodnego w Siarzewie i pobliskiej elektrowni wodnej. Podkreślał, że inwestycja pozytywnie wpłynie na środowisko, pozwoli produkować „czystą energię”. Jej koszt jest szacowany na 2,2 mld zł.

Łącznie 8,9 mld zł przewidziano na inwestycje w regulację i kaskadyzację rzek do 2020 r. Oprócz tego w latach 2021-30, wypełniając zobowiązania z unijnej umowy AGN, Polska ma zainwestować aż 67,9 mld zł. To pieniądze na regulację rzecznych korytarzy, pozwalającą poprawić bezpieczeństwo powodziowe i warunki dla żeglugi. Elementem inwestycji może być też budowa elektrowni wodnych, dzięki którym coraz częściej będziemy mogli zaopatrywać się w prąd z wody. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA

Woda na drugim planie

ALEKANDER ŚNIEGOCKI, ekspert WiseEuropa

Energetyka wodna nie ma potencjału, by wnieść duży wkład w miks energetyczny Polski. W przeciwieństwie do energii z wiatru czy słońca nie następuje też szybki spadek kosztów tej technologii. Na poziomie lokalnym może uzupełniać system energetyczny — uzasadnienie ekonomiczne przy tym zależy od warunków konkretnej lokalizacji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska, Magdalena Graniszewska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Resort energii nie liczy na prąd z wody