Resort finansów chce więcej władzy w RPP

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 20-08-2013, 00:00

Rząd będzie miał bat na przedstawicieli władzy monetarnej? Jak będą grzeczni, zostaną na następną kadencję.

Sześć lat to za mało, by dobrze zadbać o stabilność złotego — uznało Ministerstwo Finansów (MF). Resort proponuje, by członkowie Rady Polityki Pieniężnej (RPP) mogli pełnić tę funkcję przez dwie kadencje z rzędu, a więc przez 12 lat. Obecne przepisy pozwalają na zasiadanie na tym stanowisku tylko przez jedną kadencję. MF przekonuje, że chodzi jedynie o uporządkowanie i poprawę jakości prac RPP.

Zobacz więcej

SIŁA PRZEKONYWANIA: Jacek Rostowski, wicepremier i minister finansów, w ostatnich miesiącach kilkakrotnie krytykował kierowaną przez Marka Belkę Radę Polityki Pieniężnej za zbyt powolne obniżanie stóp procentowych. Jeśli propozycje wicepremiera dotyczące kadencyjności rady wejdą w życie, będzie mógł jeszcze silniej wpływać na jej poczynania. [FOT. WM]

Zdaniem resortu, potrzeba dużo czasu, aby członkowie RPP mogli solidnie wgryźć się w skomplikowaną materię, jaką jest polityka monetarna. „Celem zmiany jest zachowanie stabilności w składzie Rady, co jednocześnie zwiększać będzie stabilność podejmowanych decyzji, wpływających na sposób prowadzenia polityki monetarnej Polski” — tłumaczą przedstawiciele MF.

Część ekonomistów ma jednak wątpliwości, czy potrzeba aż dwóch kadencji, by nauczyć się roli strażnika złotego. — Nie rozumiem, dlaczego sześć lat miałoby nie wystarczyć do dobrego sprawowania funkcji członka RPP. Ja poczułem się naprawdę mocny na tym stanowisku po około półtora roku. To zdecydowanie wystarczający okres, aby w pełni zanurzyć się w tej materii i podejmować decyzje z pełną odpowiedzialnościąza ich skutki — mówi prof. Marian Noga, były członek RPP.

Według niego, w tej sprawie chodzi raczej o politykę niż faktyczną chęć poprawy jakości prac rady. To bowiem środowisko rządowe będzie wybierać członków RPP na najbliższą, rozpoczynającą się za nieco ponad dwa lata kadencję (po trzech członków wybiera Sejm, Senat i prezydent).

— MF chce mieć wpływ na to, jakie będą dalsze losy członków RPP. Spolegliwi wobec rządu mają szansę, by pozostać na tej funkcji przez kolejne sześć lat. Nieprzychylni będą musieli odejść — mówi prof. Marian Noga.

Podobnego zdania jest Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu. — Rządowi chodzi jedynie o to, by manipulować członkami RPP. Wysyła do nich jasny sygnał, że jak będą działali zgodnie z wolą rządu, to o ile PO wygra wybory, nagroda ich nie ominie — mówi Janusz Jankowiak. Jego zdaniem, w kadencyjności RPP potrzebna jest inna zmiana — by poszczególni członkowie nie zaczynali urzędowania w tym samym czasie.

— Kadencje poszczególnych członków powinny się ze sobą zazębiać. Mielibyśmy wówczas ciągłość funkcjonowania RPP, przekazywanie władzy byłoby płynne. Teraz zmiana kadencji jest sporym wstrząsem — mówi Janusz Jankowiak.

Wydłużenie kadencji RPP to najważniejsza, ale niejedyna proponowana przez MF zmiana w funkcjonowaniu NBP. Resort chce też m.in., by RPP nie mogła przyjąć bądź odrzucić sprawozdania rocznego banku, ale jedynie by robił to rząd (nie powtórzyłaby się dzięki temu sytuacja z 2010 r., w której RPP zablokowała wypłatę zysku do budżetu państwa) oraz by rząd mógł odwoływać członków RPP, jeśli złamią oni zakaz pełnienia innych stanowisk poza działalnością naukową, dydaktyczną i autorską (w 2011 r. zarzucano to Zycie Gilowskiej, kiedy została ekspertem PiS).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu