Resort kluczy, rynek wątpi

Agnieszka Berger
opublikowano: 30-03-2006, 00:00

Minister skarbu twierdzi, że chce zrealizować zaplanowane na ten rok przychody z prywatyzacji. Eksperci mają wątpliwości.

Uzyskanie zapisanych w tegorocznym budżecie 5,5 mld zł wpływów ze sprzedaży państwowych firm jest realne. Tak ocenia sytuację Wojciech Jasiński, minister skarbu, który wczoraj wypowiadał się na antenie Radia PiN.

Jego zdaniem, „szanse są”, a rząd chce je wykorzystać. Obawia się tylko braku poparcia parlamentu.

— (...) w Sejmie wkrótce odbędzie się debata poświęcona prywatyzacji, bo (…) polityka rządu musi w jakiś sposób odzwierciedlać wolę Sejmu — twierdzi minister.

Nie chce ujawnić listy firm, które mogą być sprzedane (wspomina tylko o ofercie publicznej Ruchu), bo — jak twierdzi — osłabiłoby to pozycję skarbu państwa w negocjacjach z inwestorami.

— Jeśli minister deklaruje, że chce zrealizować wpływy zapisane w budżecie, to inwestorzy już wiedzą, ile pieniędzy musi zgromadzić. Podejrzewam, że za tym stwierdzeniem kryje się raczej brak planu — ocenia Jeremi Mordasewicz, ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan (PKPP).

Jego zdaniem, przed składaniem bardziej konkretnych deklaracji szefa MSP powstrzymuje także perspektywa jesiennych wyborów samorządowych, a być może również parlamentarnych.

— Minister kluczy, bo PiS nie chce narażać się załogom państwowych spółek, które sprzeciwiają się prywatyzacji. Trudno się im dziwić. Wydajność pracy w państwowym przemyśle przetwórczym jest o 10 proc. niższa niż w prywatnym, a wynagrodzenia — o 30 proc. wyższe — mówi ekspert PKPP.

Bohdan Wyżnikiewicz, wiceprezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową (IBnGR), współczuje Wojciechowi Jasińskiemu, który — jako minister skarbu i polityk ugrupowania, które nie popiera prywatyzacji — jest w trudnej sytuacji.

— Postępuje rozsądnie, nabierając wody w usta. Mam nadzieję, że po cichu negocjuje w sprawie jednej lub dwóch dużych prywatyzacji, które będą źródłem wpływów. Pytanie, czy znajdzie spółki, których znaczenie dla gospodarki nie jest strategiczne? Może sektor chemiczny albo jakaś kopalnia? A może sprywatyzowałby giełdę? — zastanawia się ekspert z IBnGR.

Nic z tego. Na antenie Radia PiN Wojciech Jasiński zapowiedział jasno, że GPW nie będzie prywatyzowana w ciągu kilku najbliższych lat. Ostrożnie sygnalizował natomiast, że resort przygląda się energetyce i resztówkom.

Eksperci są zgodni, że — wbrew deklaracjom ministra — realizacja zapisanych w budżecie wpływów z prywatyzacji jest mało realna.

— Gdyby miało się udać, to rzutem na taśmę po jesiennych wyborach — ocenia Jeremi Mordasewicz.

Jego zdaniem, potencjalnymi źródłami przychodów są sektory paliwowo-energetyczny, chemiczny, farmaceutyczny i stoczniowy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu