Restauracyjnym szlakiem: Lotniskowa perełka

opublikowano: 04-01-2011, 15:55

Mówią, że dobrze zjeść na jakimkolwiek lotnisku (w hali odlotów) to graniczy z cudem. A taki właśnie nam się zdarzył w Londynie na Heathrow (terminal 5) Uwiła tam sobie gniazdko (na pierwszym piętrze) restauracja Gordon Ramsay Plain Food.

Nazwisko jej kreatora to w świecie gastronomii rękojmia wykwintnej kuchni. I z reguły soczystych cen. Właśnie ze względu na te ostatnie pojawiliśmy się w tej restauracji pełni najgorszych obaw. A tu niebywałe zaskoczenie. Zarówno cenowe, jak i smakowe. Przysmaków było wiele.
Zamówiliśmy (wieczorem i jako danie główne) poached egg, roasted ceps, cream potatoes, shaved parmesan (GBP 11.95). Lotniskowe jajka „w nocnych koszulkach” na poduszeczce z ziemniaczanego puree, w genialnym grzybowym sosie, otulone płateczkami parmezanu były autentycznie odlotowe. Przyjemnym akompaniamentem dla tych frywolnych koleżanek był południowoafrykański riesling (7 GBP kieliszek). To rzeczywiście unikalna w lotniskowym świecie restauracja. Na pewno do niej wrócimy. Ale były także przykre konsekwencje wieczoru. „Latająca buła” na pokładzie BA była bardzo zawiedziona, że zignorowaliśmy jej puszyste wdzięki. Nieutulona w żalu wylądowała w turlającym się po pokładzie samolotu pojemniku na odpadki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Stanisław J. Majcherczyk

Polecane