Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt poinformowała w piątek, że Stany Zjednoczone nałożą cła w wysokości 25 proc. na Kanadę i Meksyk oraz 10 proc., na Chiny. Nie ujawniła jednak, czy będą jakieś wyjątki.
Wcześniej agencja Reuters donosiła, że termin uruchomienia ceł importowych dla Meksyku i Kanady zostanie przesunięty na 1 marca. Źródła agencji twierdziły, że cła te będą jednak obejmować procedurę, dzięki której kraje te będą mogły ubiegać się o specjalne zwolnienia z cła na niektóre towary.
Reuters informował również powołując się na jednego z urzędników administracji waszyngtońskiej, że Trump w piątek przegląda plany taryfowe, które mogą dopuszczać pewne wyjątki.
Wszelkie wyjątki będą „nieliczne i rzadkie” – powiedziało agencyjne źródło.
Chociaż ogłoszenie wprowadzenia ceł może wywołać zamieszanie na rynkach finansowych i nadwyrężyć relacje USA z dwoma najważniejszymi partnerami handlowymi, jakiekolwiek opóźnienie terminu ich wdrożenia oraz procesu przyznawania zwolnień mogłoby sugerować ostrożniejsze podejście ze strony administracji Trumpa.
Oświadczenie Waszyngtonu zniweczyło wcześniejsze zyski meksykańskiego peso i kanadyjskiego dolara, których wartość systematycznie spadała, gdy plan Trumpa dotyczący ceł nabierał kształtów.
