Rewolucja dociera do mikrusów

W błędzie jest ten, kto automatyzację produkcji kojarzy głównie z dużymi zakładami.

Przemysł 4.0 to — w uproszczeniu — cyfrowe fabryki, których IQ rośnie dzięki analizom big data, internetowi rzeczy, sztucznej inteligencji, a także robotom i wykwalifikowanym pracownikom. Jeszcze niedawno koncept ten wydawał się wizją z literatury science fiction. Dzisiaj złożone systemy IT coraz odważniej wkraczają do zakładów produkcyjnych. Część urządzeń trafia do małych i średnich firm — na czele z chmurowymi wersjami programów ERP, CRM czy BI.

— Znajomość możliwości przemysłu 4.0 daje przewagę nad konkurencją. Za dwa, trzy lata wiedza o przemysłowym internecie rzeczy wzrośnie na tyle, że te narzędzia będą zwyczajnym elementem zamówień na maszyny — twierdzi Szymon Krupiński, dyrektor polskiego oddziału firmy Rockwell Automation. Jak to wygląda w branży meblarskiej?

— Na końcu łańcucha produkcyjnego stoi klient. Aby sprostać jego oczekiwaniom, trzeba skrócić realizację zamówień, poprawić elastyczność, zbalansować sezonowe obciążenia produkcyjne. Wreszcie zoptymalizować wykorzystanie zasobów infrastrukturalnych, materialnych i kadrowych. Odpowiedzią jest automatyzacja — wskazuje Piotr Gładysz, dyrektor poznańskiego oddziału spółki Astor.

O coraz większej liczbie wdrożeń obejmujących digitalizację i robotykę mówi Marek Woźny, wiceprezes i dyrektor zarządzający w Capgemini Polska. Nie ma wątpliwości, że rozwiązania te będą się upowszechniać również w mniejszych firmach. Wprawdzie wiąże się to z kosztami, ale jest warunkiem przetrwania.

— Technologie industry 4.0 zwiększają efektywność i jakość produkcji, optymalizują procesy. Zapewniają znaczne oszczędności. Nieodwracalnie zmieniają charakter pracy. Urządzenia przejmują kontrolę nad produkcją, same wysyłają powiadomienia i podejmują decyzje o wykorzystaniu zasobów — opisuje Marek Woźny. Zdaje sobie sprawę, co to oznacza dla ludzi — by dotrzymać kroku maszynom, będą musieli zdobyć kompetencje cyfrowe i używać komponentów rozszerzonej rzeczywistości, identyfikacji radiowej (RFID) i urządzeń ubieralnych (czujniki i komunikatory w odzieży roboczej). Osoby trwające przy analogowych nawykach i zamknięte na zmiany mogą spodziewać się zwolnienia.

— Ci, którzy dziś wykonują proste i powtarzalne czynności, zostaną przesunięci na stanowiska wymagające digitalnych umiejętności — mówi przedstawiciel Capgemini Polska. Jego zdaniem, prym w inwestycjach spod znaku industry 4.0 wiedzie przemysł kosmiczny, zbrojeniowy i motoryzacyjny.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Rewolucja dociera do mikrusów