Rewolucjoniści wjechali do Veno

Koalicja akcjonariuszy chce audytu i zmian w spółce. Czy ma szanse na walnym? Prezes jest pewny swego.

Co kilka miesięcy spółka Veno jest na tapecie. Teraz nie chodzi jednak o kolejne obietnice związane z supersamochodem, budowanym od lat przez Arrinerę, spółkę zależną Veno. Kilkoro akcjonariuszy chce rewolucji: żądają zwołania walnego (pb.pl będzie je śledził na bieżąco) i przegłosowania zmian w radzie nadzorczej spółki oraz powołania biegłego rewidenta.

Arkadiusz Kuich fot. Puls Biznesu_Marek Wiśniewski
Zobacz więcej

Arkadiusz Kuich fot. Puls Biznesu_Marek Wiśniewski

— Tu nie chodzi o wrogie przejęcie spółki ani w ogóle o przejęcie. Chcemy po prostu wiedzieć, co naprawdę dzieje się w Veno — zaznacza Waldemar Sobański, szefujący grupie akcjonariuszy nawołujących do zmian w spółce, który w akcje Veno zainwestował około 0,5 mln zł.

— Pan Sobański zażądał zwołania walnego, do czego ma prawo. Jednak nie rozumiem, dlaczego uparcie przelicza swoje głosy, nie uwzględniając emisji I i J — odpowiada Arkadiusz Kuich, prezes i założyciel spółki.

Szatkowane spory

Co kryje się za emisjami I i J? Batalia o przyszłość osób, obecnie rozdających karty w Veno. Jeśli na najbliższym walnym koalicja zawiązana wokół Waldemara Sobańskiego udowodni, że głosy z akcji tych serii nie są ważne, rewolucja w Veno będzie w zasięgu ręki. Dlaczego to kluczowa sprawa? Jeszcze kilka miesięcy temu akcjonariat spółki poszatkowany był na setki małych kawałków. Nikt nie kontrolował pakietu większego niż 5 proc. Jesienią, z udziałami na poziomie niemal 6 proc., ujawniło się dwóch inwestorów indywidualnych — jednym z nich był Waldemar Sobański.

Zażądał zwołania walnego zgromadzenia. Jednak Veno zanegowało zasadność tego zgłoszenia, odpowiadając, że akcjonariusz nie przedstawił odpowiednich zaświadczeń co do posiadanych akcji.

— Stąd mój obecny wniosek o walne, tym razem uzupełniony o niezbędne dokumenty — mówi Waldemar Sobański i deklaruje, że ma już pełnomocnictwado reprezentowania 17,5 proc. głosów na walnym.

Dwie litery prawa

Jednak przez ostatnie miesiące Veno nie zasypiało gruszek w popiele. W końcu stycznia spółka zakomunikowała, że ponad 32 proc. głosów na walnym ma spółka Zen Capital One, jako że objęła miliony nowych akcji serii I i J. A tym samym siła głosów rewolucjonistów zmniejszyła się o połowę. Czy cała operacja odbyła się zgodnie z przepisami? To ma się wyjaśnić w najbliższych dniach.

— Nie mogę ujawnić teraz szczegółów mojej strategii na walne. Moi prawnicy są przekonani o tym, że Zen Capital One nie przysługuje prawo głosu z nowych akcji. Emisje I i J nie zostały uchwalone zgodnie z k.s.h., więc nie obowiązują — podkreśla Waldemar Sobański.

— Rozumiem, że jako jedna z pięciu najbardziej płynnych spółek na NewConnect jesteśmy pod lupą inwestorów. Jednak uważam, że sytuacja w spółce jest dobra, projekt Arrinery ma finansowanie, do tego ciekawe perspektywy ma produkujący gry komputerowe Farm 51, w którym mamy udziały. Ani audyt, ani nowa rada nadzorcza nie są spółce potrzebne. Sporne emisje mają moc prawną — twierdzi prezes Veno. Gorące walne spółki odbędzie się w czwartek.

54 - tyle miesięcy temu Veno poinformowało o tym, że buduje supersamochód, który nie powstał do dziś.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Rewolucjoniści wjechali do Veno