Internetowy gigant zdecydował się na taki ruch po przełomowym orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości UE. W połowie maja trybunał orzekł, że Google musi usuwać z wyników wyszukiwania linki dotyczące osób prywatnych, jeśli taka będzie ich wola, a pojawiające się w wynikach dane będą niepełne, nieistotne albo nieaktualne.

„W związku z tą decyzją wszystkie prośby będziemy rozpatrywać indywidualnie, aby chronić prywatność osób, a jednocześnie nie naruszać praw o dostępie do informacji publicznej lub ich udzielaniu. W celu rozpatrzenia prośby weźmiemy pod uwagę, czy wyniki wyszukiwania zawierają przestarzałe informacje, czy wzrosło publiczne zainteresowanie tymi informacjami, np. czy dotyczą nadużyć finansowych, nieprawidłowości w pracy zawodowej, postępowania karnego albo publicznego zachowania przedstawicieli rządowych” — czytamy na specjalnej stronie z formularzem udostępnionej przez Google’a.
Kontrowersyjne orzeczenie trybunału daje ludziom „prawo do bycia zapomnianym” (ang. right to be forgotten). Google poinformował też, że w ciągu najbliższych miesięcy będzie pracował nad usprawnieniem całej procedury.