Koncesja dla krakowskiego radia nadaje się do poprawki — orzekł sąd.
Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji (KRRiT) ma wyjaśnić, dlaczego zgadza się na tzw. rozszczepianie programu i reklam różnym nadawcom radiowym i telewizyjnym, a radiu RMF FM nie — orzekł w piątek sąd. O prawo rozszczepiania, czyli nadawanie różnych audycji i reklam w różnych częściach kraju, spółka RMF walczy od 2001 r. Radio otrzymało wtedy od KRRiTV nową koncesję na nadawanie, z której zniknęło prawo do rozszczepiania. Poprzednia koncesja to dopuszczała.
W dodatku firma została zobowiązana do uzyskiwania zgody KRRiTV na zmiany właścicielskie, inwestycje i zmianę formy działalności np. ze spółki z o.o. na akcyjną. Nowa koncesja została zaskarżona i przeszła kolejne szczeble sądów administracyjnych. W piątek w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Warszawie (WSA) rozegrał się kolejny akt walki RMF z radą.
— Po zeszłorocznym wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA) teoretycznie moglibyśmy rozszczepiać reklamy, ale nie program — wyjaśnia stan prawny Kazimierz Gródek, prezes RMF.
Jak poinformował na rozprawie, już w 2000 r. RMF dostał pismo ówczesnego przewodniczącego KRRiTV Juliusza Brauna, że w nowych koncesjach nie będzie rozszczepień programu. Pismo to, niepoparte żadną uchwałą KRRiT, RMF otrzymał kilka dni po przyznaniu rozszczepiania Polsatowi. Dwa miesiące później zgodę dostało Radio Olsztyn.
— Cały czas rozszczepianie programu stosuje TVP2 i stacje lokalne radia publicznego. Brak jasnej polityki KRRiT, a decyzja o zakazie dla nas została wydana bez podstawy prawnej — mówił mec. Gródek.
Mec. Robert Kroplewski. pełnomocnik KRRiT, nie umiał wyjaśnić, dlaczego rada uparcie zakazuje podziału programu i reklam właśnie RMF.
— Rada zastanawia się, czy rozszczepianie jest w ogóle dopuszczalne prawnie — mówi mec. Kroplewski.
WSA uchylił zaskarżone punkty koncesji RMF. Rada ma jeszcze raz przemyśleć sprawę rozszczepiania i obowiązków nadawcy.
— KRRiTV nie uprzedziła na czas o zmianie swojej polityki i o tym, że będzie zakazywać rozszczepiania. Nadawca nie mógł zabezpieczyć swoich interesów. W dodatku zmiany faktycznie nie było, bo zgody są cały czas wydawane innym podmiotom. Gdyby zaś zmiana zaszła, musi być ona szczegółowo umotywowana — mówiła sędzia Olga Żurawska-Matusiak.
Wyrok może być zaskarżony do NSA