Robią klocki dla ludzi biznesu

Marta Biernacka
opublikowano: 2005-05-25 00:00

Tureckie namioty, eskimoskie igloo, hale o powierzchni 1000 mkw. stęszewski producent stawia w kilka godzin, góra — w parę dni.

Niewielkie, zgrabne pawilony z logiem żywieckich browarów pojadą do Zakopanego i nad polskie wybrzeże. „Kawiarenki” staną przy górskich i nadmorskich restauracjach, pubach i karczmach. Zamówienie jest pilne — 50 namiotów w 3 tygodnie, bo sezon letni zbliża się wielkimi krokami.

Pilne jest też zamówienie szczecińskiego spedytora Hartwig Szczecin. Zaledwie 2 tygodnie temu kupił halę magazynową i już chce następną — w Kołobrzegu. A i zagraniczne zamówienia sypią się jak z rękawa. Niemiecki Ferber, odnajemca hal i pawilonów, nalega na szybką dostawę.

Tadeusz Lange, dyrektor Elmark-Hale z wielkopolskiego Stęszewa Dębienko, od polskiej akcesji do Unii ma pełne ręce roboty. Od 1 maja 2004 r. popyt na „składane domki” wzrósł o ponad 50 proc.

Przypadkiem

Ryszard Zieliński, właściciel Elmark-Hale, z rozrzewnieniem wspomina początki, kiedy na poddaszu robił plandeki samochodowe do Żuków, Jelczy, Starów. Trafiały do Dębicy i Stomilu Olsztyn. Pewnego razu stali odbiorcy złożyli mu nietypowe zamówienie — na blaszany pawilon. W Polsce mnóstwo było wtedy imprez targowych, na które firmy ciągnęły tak tłumnie, że w halach wystawienniczych brakowało miejsca. Trzeba było organizować własne stoiska przed halami.

Zielińskiemu własny produkt spodobał się tak bardzo, że poleciał do USA, aby poszerzyć wiedzę o tego typu produktach. Po powrocie opracował własną technologię i wystartował.

Tadeusz Lange o swojej pracy opowiada z zapałem. Wertuje wizytówki — na co dzień ma do czynienia z prezesami największych polskich firm — Lotosu, Orlenu, TP SA, Browarów Żywiec, Prokomu. Taki produkt to wydatek na zasobną kieszeń. Cena hal magazynowych, produkcyjnych, rozrywkowych waha się od 20 do nawet 200-300 tys zł. Elmark robi też zadaszenia dla obiektów sportowych, stadionów piłkarskich, kortów tenisowych, ujeżdżalni koni. 8 mln zł zapłacił Ryszard Krauze za „sufit” dla krytych kortów klubu Arka Gdynia.

Namioty na imprezy okolicznościowe, do piwnych ogródków, na potrzeby wystaw, handlu kosztują od 4 do 10 tys zł.

Legolandia

Na 4 tys mkw. w Stęszewie rozpościerają się 4 potężne zakłady montownicze oraz magazyny — oczywiście własnej produkcji. Ogromne bele materiału na plandeki przyjeżdżają do Elmarku z Niemiec. Jest on rozkładany na 25-metrowych stołach i zgrzewany w rozmaite kształty — zgodnie z życzeniem klienta. Zza zachodniej granicy sprowadzane są też aluminiowe profile.

— Plandeka namiotów jest pokrywana obustronnie PCW i lakierowana. Dzięki temu nie przemaka. Ściany hal są z blachy. Na obiektach umieszcza się loga i reklamy firmowe — mówi Tadeusz Lange.

Realizacja zamówienia trwa do 6 tygodni. Ekipa montażowa przyjeżdża do klienta z elementami konstrukcji, które bez użycia dźwigu są składane jak kolocki lego albo domki z kart za pomocą specjalnych podnośników. Zajmuje to nie więcej niż 2-3 dni, choć namioty są szerokie na 10-20 metrów i wysokie na kilka.

Biznes jak złoto

Otwarcie unijnych granic ułatwiło Elmarkowi eksport. Coraz więcej dostaw idzie do firm francuskich, belgijskich, holenderskich, a przede wszystkim niemieckich.

— Jesteśmy bardzo konkurencyjni — polskie ceny są o 30 proc. niższe od unijnych — mówi Tadeusz Lange.

Krajowa sprzedaż idzie w górę. Przedsiębiorstwa zwiększają produkcję, aby odpowiedzieć na rynkowy popyt, na gwałt potrzebują powierzchni magazynowych. Tak jak np. częstochowski dostawca rowerów dziecięcych firma Turbo albo producent kartonów z Tczewa.

— Mnożą się nowi klienci, często zagraniczni inwestorzy, którzy po akcesji przenieśli zakłady do Polski. Ostatnio pilnie budowaliśmy halę o powierzchni 1000 mkw. dla niemieckiej firmy, która przeprowadziła się w 2004 r. do Jeleniej Góry. Robią wiązki elektroniczne dla Volkswagena, zatrudnili 1100 dziewczyn, a fabryka pracuje na 3 zmiany — mówi Tadeusz Lange.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface