Volkswagen używa robota przemysłowego duńskiej firmy Universal Robots w produkcji w zakładzie w Salzgitter w Niemczech, który wytwarza silniki do samochodów. UR5 — bo tak nazywa się to urządzenie — został zainstalowany w sekcji montażu głowic cylindrów, gdzie odpowiada za manipulowanie delikatnymi świecami żarowymi. Dzięki zintegrowanemu trybowi bezpieczeństwa sześcioosiowe ramię robota jest w stanie współdziałać z robotnikami bezpośrednio, czyli bez żadnych osłon. Tym samym przyczynia się do zwiększenia ergonomii pracy.

— Nasze standardy bezpieczeństwa, ergonomii i efektywności są wysokie, ale możemy im podołać. Robot staje się asystentem w produkcji i odciąża naszych pracowników — zachwala Jürgen Häfner, kierownik projektu w zakładzie Volkswagena w Salzgitter.
Gdy brak rąk do pracy
Takie wdrożenia u naszych zachodnich sąsiadów to niemal codzienność. Gospodarka niemiecka jest w Europie liderem, jeśli chodzi o tzw. gęstość robotyzacji. I — cóż tu kryć — o całe lata świetlne wyprzedza pod tym względem Polskę. Tam — według danych Międzynarodowej Federacji Robotyki (IFR) — na 10 tys. osób zatrudnionych w przemyśle pracuje 261 robotów, u nas — zaledwie 14. A średnia dla całej UE wynosi 77. A jednak zaległości nadrabiamy dość szybko, o czym świadczy chociażby raport „Wpływ robotyzacji na konkurencyjność polskich przedsiębiorstw”, który w maju opublikował Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową (IBnGR).
Wynika z niego, że liczba robotów zainstalowanych w naszych zakładach przemysłowych wzrosła w latach 2006-11 ponaddwukrotnie. Największy przyrost — o ponad jedną piątą — odnotowano w 2011 r., kiedy pojawiło się u nas 1108 maszyn tego typu. I wszystko wskazuje na to, że następne lata przyniosą wysyp robotycznych wdrożeń.
— Z badań „Niedobór talentów 2013”, zrealizowanych niedawno przez Manpower Group, wynika, że mimo pogłębiającego się bezrobocia w Polsce od kilku lat trudno znaleźć wykwalifikowanych pracowników fizycznych. W tej sytuacji roboty przemysłowe stają się receptą na sukces. Zakłady, które pierwsze zdecydowały się na zakup inteligentnych maszyn, z pewnością nie stracą — uważa Konrad Grohs, prezes FANUC Polska, międzynarodowego producenta robotów przemysłowych.
Opinię tę potwierdza wspomniany raport IBnGR. 84 proc. firm, które zainwestowały w te urządzenia, zwiększyło produkcję, a 79 proc. obniżyło jej koszty. 58 proc. podniosło rentowność, zaś 37 proc. zaczęło zwiększać sprzedaż za granicą. Uczestnicy sondażu jednoznacznie stwierdzili, że robotyzacja produkcji prowadzi do poprawy konkurencyjności.
Co równie ważnie, niemal 80 proc. respondentów zadeklarowało, że maszyny te pozwoliły im utrzymać stały poziom zatrudnienia, a w niektórych przypadkach nawet stworzyć dodatkowe miejsca pracy. — Robotyzacja pozwala ludziom opuścić stanowiska, które są uciążliwe, ciężkie fizyczne czy wręcz niebezpieczne dla zdrowia i życia, ale jednocześnie tworzy nowe, bardziej perspektywiczne miejsca pracy — podkreśla prezes Grohs.
Gdzie człowiek nie może
Pozytywne zdanie o robotach ma m.in. Apator Metrix, poducent aparatury pomiarowej, który wykorzystuje urządzenie przy montażu membran w korpusach baterii gazomierzy.
— Proszę sobie wyobrazić gumowany materiał wielkości dłoni z około 20 małymi otworkami o średnicy 3 mm na obwodzie, który jest nakładany na 20 wystających trzpieni w drugim elemencie — raz z jednej, a raz z drugiej strony. Prawidłowe wykonanie tej operacji wymagałoby od człowieka niewyobrażalnych zdolności manualnych. Po zautomatyzowaniu tego procesu mogliśmy sześć osób skierować do innych zadań, przy zwiększonej wydajności o prawie 100 proc. — opisuje Ryszard Lippke, dyrektor wykonawczy i członek zarządu firmy Apator Metrix.
Według ekspertów IFR, w ostatnich trzech latach największe zapotrzebowanie na roboty przemysłowe wykazywał przemysł motoryzacyjny. Chętnie kupowały je także firmy z sektorów chemicznego, gumowego, tworzyw sztucznych i spożywczego. Nieznaczne obniżenie wyników sprzedaży nastąpiło natomiast w branży elektronicznej oraz w przemysłach maszynowym i metalowym.
Tam człowieka wspiera maszyna
Najbardziej zautomatyzowane sektory polskiej gospodarki:
metalowy, motoryzacyjny, tworzyw sztucznych i gumy, spożywczy, produkcji maszyn i urządzeń, produkcji wyrobów z mineralnych tworzyw niemetalicznych, wytwarzanie i zaopatrywanie w energię elektryczną, gaz, parę wodną i gorącą wodę, produkcja komputerów, urządzeń elektronicznych i optycznych.
