Gdyby nie światowy wzrost cen żywności i energii, w Polsce nie byłoby problemu inflacji.
Choć inflacja konsumencka rośnie, a politycy coraz głośniej mówią o wzroście cen żywności, krajowa presja inflacyjna nadal jest słaba. Jak wynika z danych Narodowego Banku Polskiego, inflacja bazowa, czyli bez uwzględnienia cen żywności i energii, wyniosła w lutym 1,7 proc. rok do roku i była tylko o 0,1 pkt proc. wyższa niż w styczniu. Tymczasem to właśnie ta miara jest najbardziej istotna dla krajowej polityki monetarnej. Żywność i energia to bowiem kategorie, których ceny zależą głównie od sytuacji na światowych rynkach, a nie od poziomu stóp procentowych w Polsce.
— Obecnie najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest podniesienie przez Radę Polityki Pieniężnej stóp o 0,25 pkt proc. na posiedzeniu w maju — twierdzi Jakub Borowski, główny ekonomista Invest-Banku.