Zdaniem Jima Rogera, ci, którzy pamiętają stagflację końca lat 70., wiedzą jak bardzo ucierpieli posiadacze obligacji.

- Gdy inflacja jest coraz wyższa, a rząd drukuje coraz więcej pieniędzy i jednocześnie musi emitować coraz więcej obligacji, w którymś momencie dochodzimy do punktu, gdy ceny papierów dłużnych spadają. Teraz nie doradzałbym nikomu kupna obligacji, ale ich sprzedaż. A gdybym był zarządzającym portfolio obligacji, to szukałbym teraz innej pracy - powiedział.
Inwestor konsekwentnie krytykuje politykę Fed w czasie kryzysu.
- Bernanke oczywiście wspiera znowu rynek, a Rezerwa Federalna ma więcej pieniędzy niż większość z nas, tak więc może znowu obniżyć stopy procentowe. I powtórzę się, powiększają tylko bańkę - dodał.
Swoją prognozę Rogers oparł o analogię wydarzeń lat 70. sugerując wycofanie się z inwestycji w papiery wartościowe.
- W latach 70. nie zarabiało się specjalnie pieniędzy na papierach wartościowych. Fortuny robiło się na surowcach - wskazuje.